Prawica triumfuje na Węgrzech. "Istnieje zasadnicza różnica między Orbanem a Kaczyńskim"

Węgierska opozycja poniosła klęskę w niedzielnych wyborach, prawica będzie rządzić czwartą kadencję. - Sytuacja na Węgrzech pokazuje, jak skutecznym narzędziem w polityce jest strach - mówi były szef MSW.

Viktor Orbán i Fidesz triumfują. Po przeliczeniu 96 proc. głosów partia Orbana i startujący z nią w koalicji chadecy zdobyli 133 miejsca w 199-osobowym parlamencie. To oznacza, że będą mieli w nim większość 2/3 mandatów, zachowując większość konstytucyjną.

Viktor Orbán, który po raz czwarty ma zostać premierem Węgier, dziękował za poparcie na wiecu w Budapeszcie m.in. prezesowi PiS Jarosławowi Kaczyńskiemu i premierowi Mateuszowi Morawieckiemu, którzy poparli go piątkową wizytą w Budapeszcie, podczas której odsłonięty został pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej.

Strach jako narzędzie władzy

- Przede wszystkim chciałbym podziękować wyborcom. Dostaliśmy ogromną szansę: szansę na obronę Węgier - mówił węgierski premier.

- Sytuacja na Węgrzech pokazuje, jak skutecznym narzędziem w polityce jest strach - mówił w Poranku TOK FM były minister spraw wewnętrznych, Bartłomiej Sienkiewicz. - Strach, jaki cała maszyna propagandowa rozpętała na Węgrzech: strach przed uchodźcami, strach przed [George’em] Sorosem jako złem wcielonym, które chce zniszczyć Węgry. Łatwość i skala manipulacji każe postawić pytanie, czy mamy do czynienia z normalnym procesem demokratycznym - powątpiewał.

Mimo przewidywań ekspertów

Klęskę w wyborach poniosła opozycja. Skrajnie prawicowy Jobbik zdobył 26 miejsc w parlamencie, a koalicja socjalistów z partią Dialog - 20 mandatów. Lider Jobbiku Gabor Vona poinformował, że w związku z tak słabym rezultatem ustępuje ze stanowiska, podobną decyzję podjęło kierownictwo socjalistów.

Przeczytaj też: "Jesteśmy dumni z powiązań z George'em Sorosem". Uniwersytet na celowniku Viktora Orbana

Eksperci przewidywali, że jeśli Węgrzy masowo pójdą do urn, może to oznaczać sukces opozycji. Frekwencja była zaskakująco wysoka - wyniosła około 70 proc. Głosowanie przedłużono ze względu na ogromną liczbę chętnych do wzięcia udziału w wyborach - przed jednym z lokali wyborczych w Budapeszcie czekało ok. czterech tys. ludzi. Ostatecznie potwierdzona została jednak przewaga Fideszu.

Jak komentował Bartłomiej Sienkiewicz, Viktor Orbán od lat posiada poparcie zdecydowanej większości Węgrów. Zwracał uwagę, że masowe poparcie to rzecz, która odróżnia Fidesz od Prawa i Sprawiedliwości. - To, że PiS jest liderem sondaży, nie oznacza, że rząd Jarosława Kaczyńskiego popiera większość Polaków. Jego zapleczem jest mniejszość - mówił.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM