Siemoniak: "Serial braku empatii" ws. protestu rodziców nie kończy się, bo nie ma zgody prezesa

Zdaniem wiceszefa Platformy Obywatelskiej, Tomasza Siemoniaka, rząd PiS jest oderwany od rzeczywistości i nie czuje jak ważny jest protest niepełnosprawnych i ich opiekunów.

Dzisiaj (25.04) protestujący przedstawicieli minister rodziny Elżbiecie Rafalskiej nową, jak mówią - kompromisową, propozycję. Chodzi o stopniowe wprowadzanie dodatku rehabilitacyjnego w wysokości pięciuset złotych miesięcznie.

Czytaj też: Matka protestująca w Sejmie: Nie jesteśmy roszczeniowi, wszystkie rządy traktują nas jak problem

Od maja taki dodatek miałby wynosić trzysta złotych, od stycznia - czterysta, a kwotę pięciuset złotych miałby osiągnąć w czerwcu przyszłego roku.

Rząd odrzucił taką propozycję.

Tomasz Siemoniak podkreślał w TOK FM, że rząd Mateusza Morawieckiego zmarnował szansę na porozumienie.

- Dzisiejszy dzień dawał nadzieję, że popełniwszy wszystkie możliwe błędy, strona rządowa pójdzie po rozum do głowy i porozmawia z protestującymi. Po tak żenujących wydarzeniach, jak podpisanie porozumienia z innymi organizacjami, żeby podzielić rodziców - mówił były wicepremier i minister obrony.

Tomasz Siemoniak skomentował też słowa Ryszarda Terleckiego. Wicemarszałek Sejmu uznał, że protestujące w Sejmie matki niepełnosprawnych dzieci "nie mają serca", bo męczą je protestem.
-Terlecki przekroczył wszelkie granice, ta wypowiedź przejdzie do historii i już zawsze będzie się z nim kojarzyła - ocenił polityk Platformy Obywatelskiej.

Prezes nie daje zielonego światła

Prowadząca audycję Karolina Lewicka przypomniała, że rodzice protestowali też za rządów PO.

- Premier Tusk miał odwagę rozmawiać, to była zupełnie inna rozmowa niż premiera Morawieckiego. Tusk to był premier, lider partii. Wszyscy wiedzieli, że on jest głównym decydentem. I ludzie słusznie domagają się teraz przyjścia Jarosława Kaczyńskiego. Myślę, że stan nerwów premiera Morawieckiego, pani Rafalskiej i Szydło jest taki, że zgodziliby się na wszystko. Prezes nie daje zielonego światła, w związku z tym nie podejmują decyzji - argumentował Siemoniak.

- Ten protest ma inną dynamikę niż wtedy. Nikt z PO protestujących wtedy nie obraził. PiS pokazuje straszną twarz - dodał. A całą sytuację określił jako "serial braku empatii".

Osoby niepełnosprawne ze swoimi opiekunami protestują w Sejmie ósmy dzień. Rząd zgodził się na razie na jeden z ich postulatów, czyli zrównanie kwoty renty socjalnej z najniższą rentą z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.

DOSTĘP PREMIUM