"To jest czas próby. A nie upojny długi weekend". Strajk Kobiet apeluje ws. protestu w Sejmie

"Bez mediów zapadnie upragniona przez PiS cisza. Bez posłanek i posłów opozycji nie będzie można dostarczyć protestującym żywności i środków higienicznych" - alarmują działaczki Strajku Kobiet.

Według Ogólnopolskiego Strajku Kobiet trwający ponad tydzień strajk rodziców dzieci niepełnosprawnych w Sejmie to czas próby dla mediów i opozycji. Szczególnie w świetle decyzji, które podejmuje rządzący sejmem PiS takich jak, m.in., zakaz wejścia do budynku parlamentu rehabilitantów niepełnosprawnych. Kiedy sprawę nagłośniono - fizjoterapeuci jednak zostali wpuszczeni.

"To jest czas próby dla tych, których PiS wciąż jeszcze do Sejmu wpuszcza. Be mediów zapadnie upragniona przez PiS cisza. Bez posłanek i posłów opozycji nie będzie można dostarczyć protestującym żywności i środków higienicznych. PiS ich zagłodzi i weźmie fizycznym upokorzeniem. Dlatego mówimy - nie zawiedźcie teraz. Zostańcie. To nie są żarty. Wam też patrzymy na ręce" - napisano w apelu Ogólnopolskiego Strajku Kobiet.

"To jest czas próby. A nie upojny długi weekend" - podkreślają działaczki.

Ogólnopolski Strajk Kobiet na piątek - na 18 - zapowiada manifestację wsparcia dla prowadzących protest w Sejmie.

Końca protestu nie widać

Protestujący rodzice zaproponowali dziś kompromisowe ich zdaniem rozwiązanie, by dodatek rehabilitacyjny został wprowadzony w tym roku w wysokości 300 złotych . I stopniowo byłby podwyższany, aż za rok osiągnąłby postulowane prze rodziców 500 złotych.

Czytaj też: Matka protestująca w Sejmie: Nie jesteśmy roszczeniowi, wszystkie rządy traktują nas jak problem>>>

Ale propozycję odrzuciła min. Elżbieta Rafalska. Do tej pory rząd zgodził się na jeden z postulatów protestujących, czyli na zrównanie kwoty renty socjalnej z najniższą rentą z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych - o 164 zł.

Czytaj też: Siemoniak: "Serial braku empatii" ws. protestu rodziców nie kończy się, bo nie ma zgody prezesa>>>

DOSTĘP PREMIUM