Nie ma bezpiecznego opalania się. Każda opalenizna to obrona skóry przed oparzeniem

Opalać się czy nie? Wyedukowani przekazem płynącym od wielu lat z mediów odpowiemy - tak, ale bezpiecznie. Tymczasem dermatolodzy uważają, że bezpieczne opalanie nie istnieje.

Opalamy się po to, by nasza skóra zmieniła swoją barwę. Tymczasem ta zmiana koloru skóry to objaw rozpaczliwej obrony skóry przed oparzeniem słonecznym. Reakcja obronna na promieniowanie ultrafioletowe polega na zwiększeniu się produkcji barwnika zwanego melaniną. Pod wpływem słońca pogrubia się warstwa naskórka, a melanina zmienia jego zabarwienie.

Tylko, że to nie wszystko. Na skórze pojawiają się różne zmiany. Rogowacenie, przebarwienia, poszerzone naczyńka. Większość z nich jest niegroźna, ale są i takie, z których może rozwinąć się jeden z najbardziej złośliwych nowotworów - czerniak. I jeszcze jedno. Opalamy się, by ładniej wyglądać. Jednak w dłuższej perspektywie  efekt jest odwrotny.

Opalanie przyspiesza starzenie się skóry. Najpierw są to drobne zmiany; skóra staje się sucha, pojawiają się drobne zmarszczki. Z czasem zmieniają się one w głębokie bruzdy. Dzieje się tak, ponieważ uszkodzony przez promienie UV kolagen nie jest w stanie zachować wystarczającej sprężystości skóry.
Promieniowanie UV powoduje zmiany w DNA komórek, osłabia układ odpornościowy skóry oraz sprzyja powstawaniu utlenionej melaniny, które powoduje dalsze zmiany w DNA.

Czujność to podstawa: nie zwlekaj z wizytą u lekarza

Największa zachorowalność na czerniaka występuje w Australii. Tam wysokie nasłonecznienie jest przez cały rok, a z powodu dziury ozonowej, dawka promieniowania jest wyższa, niż w innych rejonach świata.

Jednak śmiertelność z powodu czerniaka jest 5 razy mniejsza niż w Polsce. Dzieje się tak, ponieważ w Australii duże ryzyko zachorowania przełożyło się na większą czujność onkologiczną mieszkańców i lekarzy. Pacjenci idą do lekarza już z małymi zmianami. To pozwala wykryć czerniaka wcześnie. Ponad 90 proc. przypadków jest diagnozowana w momencie wzrostu ograniczonego do skóry i błony śluzowej. Jeżeli grubość zmiany nie przekracza 0,75 milimetra, szanse na przeżycie są bliskie 100 proc. W Polsce większość chorych zgłasza się do lekarza z zaawansowanym czerniakiem, z przerzutami w węzłach chłonnych i na narządach.

Czytaj też: Jedna z najpopularniejszych opinii o kawie to mit. Wszystko zależy od tego, jak często ją pijesz

Opalać się lubimy wszyscy. A równocześnie ponad wszelką wątpliwość wiadomo, że najczęstszą przyczyną powstania najgroźniejszego nowotworu skóry, jakim jest czerniak, jest właśnie opalanie się.

Tylko co dwudziesty nowotwór skóry to czerniak, ale wyróżnia się tym, że jest oporny na leczenie i szybko daje przerzuty. Co roku w Polsce czerniaka mają zdiagnozowane dwie osoby na 100 000, przy czym 40 procent wszystkich przypadków tego nowotworu wykrywają lekarze pierwszego kontaktu.

Niestety, prawie połowa chorych umiera, ponieważ zbyt późno zgłosili się do lekarza. Tymczasem jest to nowotwór możliwy do całkowitego wyleczenia niemal w każdym przypadku, jeśli tylko zostanie odpowiednio wcześnie zdiagnozowany.

Kto ryzykuje najbardziej opalając się ?

Osoby o jasnej karnacji, jasnych oczach, blond lub rudych włosach, mające piegi lub znamiona.

Ich skóra trudniej się opala, doznają oparzeń słonecznych. Przy czym im częściej dochodzi do oparzeń we wczesnym dzieciństwie tym ryzyko zachorowania na czerniaka w wieku dorosłym jest większe. Także jeśli ktoś z najbliższej rodziny miał ten nowotwór ryzyko zachorowania zwiększa się trzykrotnie.

Osoby te w ogóle nie powinny się opalać, a wychodząc na świeże powietrze koniecznie wcześniej nałożyć krem z odpowiednim filtrem

Jak rozpoznać czerniaka?

Czerniak rozwija się na powierzchni skóry, dlatego łatwo go rozpoznać. Należy przy tym zwrócić uwagę na następujące cechy:

  • A - asymetria
  • B - brzegi:  czy są poszarpane
  • C - kolor: czerwony, czarny, niejednorodny
  • D- jak duża: czy średnica jest większa niż 6 mm
  • E - ewolucja: czy się zmienia?

Jeżeli któryś z warunków jest spełniony, należy niezwłocznie udać się do lekarza.

DOSTĘP PREMIUM