Joanna Kulig typowana do Oscara. Wśród najmocniejszych kandydatek jest też Nicole Kidman i Natalie Portman

Do ceremonii wręczenia nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej jeszcze sporo czasu, tymczasem magazyn "IndieWire" umieścił Joannę Kulig wśród oscarowych pewniaków. 

Ceniony w branży amerykański magazyn filmowy "IndieWire" opublikował listę najmocniejszych kandydatek do Nagród Akademii Filmowej. Wśród nich znalazła się Joanna Kulig, którą doceniono za rolę Zuli Lichoń w "Zimnej wojnie" Pawła Pawlikowskiego. Informacją pochwalił się Polski Instytut Sztuki Filmowej.  

Wśród typów magazynu do Oscara dla najlepszej pierwszoplanowej roli kobiecej znalazła się też m.in. Nicole Kidman, Emily Blunt, Keira Knightley i Natalie Portman. 

91. gala wręczenia Oscarów odbędzie się 24 lutego 2019 roku. 

Producentka o sukcesie "Zimnej wojny" w Cannes

Druga współpraca z Pawłem Pawlikowskim okazała się ich kolejnym wielkim wspólnym sukcesem. Ewa Puszczyńska, producentka "Zimnej Wojny", opowiedziała w TOK FM o przyczynach sukcesu w Cannes.

“Idę” Pawła Pawlikowskiego z 2013 roku nagrodzono Oscarem dla najlepszego filmu zagranicznego. Jego tegoroczna “Zimna wojna” przyniosła mu Złotą Palmą w Cannes za najlepszą reżyserię. Oba filmy wyprodukowała Ewa Puszczyńska.

Jak powiedziała w TOK FM, jednym ze składników sukcesu obu obrazów jest świetna współpraca z Pawłem Pawlikowskim.  - To bardzo przyjemne być producentem takich filmów. A co ważniejsze, to bardzo twórcze i rozwijające pracować z takim reżyserem jak Paweł. Pracowaliśmy razem z Pawłem przez kilka lat i rozumiemy się bez słów - zapewnia.

- Mam absolutne zaufanie do Pawła. Staram się pomagać, żeby jego wizja kina została spełniona.  Przyjęliśmy już taką zasadę przy "Idzie", że film zaczyna nas prowadzić, a my za nim podążamy - kontynuowała.  

"Zimna wojna" była wymieniana wśród faworytów tegorocznego festiwalu w Cannes również w kategoriach najlepszy film i najlepsza rola kobieca - za świetną kreację Joanny Kulig.

Ostatecznie główną statuetkę zdobył film "Złodzieje sklepowi" ("The Shoplifters"), mistrzowski popisu Japończyka Hirokazu Koreedy. Najlepszą aktorką okazała się zaś Samal Esljamova, odtwórczyni tytułowej roli w rosyjsko-niemiecko-polsko-kazachsko-chińskiej koprodukcji „Ayka” Siergieja Dworcewoja, ze zdjęciami Jolanty Dylewskiej i charakteryzacją Tomasza Matraszka.

- Bardzo trudno jest oceniać werdykty jury, ma na niego wpływ wiele rzeczy.  Ważne jest, w jakim momencie życia są członkowie jury, jaki mają gust. Istotne jest też to, co się dzieje politycznie, społecznie na świecie - tłumaczyła Puszczyńska.

Zwróciła też uwagę na znaną prawidłowość: - Rzadko w Cannes się zdarza, żeby film dostał dwie nagrody. Jak dostał Paweł, to już nie dostała Joasia. Chociaż zagrała wspaniałą rolę - podkreślała.

W rozmowie z TOK FM producentka podkreślała artyzm, jaki cechuje filmy Pawlikowskiego.

- Złota palma dla reżysera to świetna nagroda. Może to zabrzmi głupio, ale chyba nawet lepsza, niż dla najlepszego filmu. "Zimna wojna" jest w stu procentach filmem Pawła. To jest w stu procentach kino autorskie. Ten werdykt jest słuszny - przekonywała.

Prowadząca rozmowę Marta Perchuć-Burzyńska pytała, co takiego ma w sobie “Zimna wojna”, że ujęła canneńskie jury i publiczność.

Zdaniem producentki, jest to dzieło, w którym widzowie mogą sobie dużo dopowiedzieć, zostawia dla nich wiele przestrzeni. - "Zimna wojna" jest też niesamowicie spójna.  Film to jest dzieło sztuki. Ważne jest nie tylko to, o czym ten film, ale także jaki on jest, jak on jest zrobiony. Ważne jest aktorstwo, scenografia, całość. To jest ogromnie spójny film i dlatego jest doskonały - oceniła.

Jej zdaniem na widzów podziałał też fakt, że "Zimna wojna" odwołuje się do emocji. - Takie kino jest dziś bardzo potrzebne widzowi. Opowiada o tym, co wszyscy dziś czują. O pracy w innym kraju, o związkach między kobietami i mężczyznami. To jest uniwersalne kino - powiedziała.

Marta Perchuć-Burzyńska przypomniała, że “Ida” została przez niektóre środowiska potępiona jako film antypolski. Ewa Puszczyńska wyraziła jednak nadzieję, że przy okazji “Zimnej wojny”, której polską premierę zaplanowano na 8 czerwca, sytuacja się nie powtórzy.

- Liczę na dyskusję na temat artystycznych aspektów tego filmu. Nie widzę powodu, żeby film był tematem debat politycznych - stwierdziła.

DOSTĘP PREMIUM