Obce służby interesują się politykami. Współtwórca UOP opisał dla nas procedurę sprawdzającą

- Nie da się stworzyć kontroli nad wszystkimi osobami, które mają dostęp do informacji niejawnych. Dlatego muszą być odpowiedzialne - mówił w TOK FM Piotr Niemczyk, ekspert ds. bezpieczeństwa.

Przy okazji afery, która wybuchła po tym jak Izabela Pek poinformowała “Fakt”, że miała romans z posłem PiS Stanisławem Piętą, pojawiły się sugestie, że sytuacja mogła być zaaranżowana przez obcy wywiad.W mediach sprzyjających PiS wprost pisano o misternej prowokacji.

Według zwolenników tej teorii, celem agentów obcych wywiadów miałoby być szantażowanie posła, w celu pozyskania informacji niejawnych. Stanisław Pięta miał do nich dostęp zasiadając w komisjach ds. Amber Gold oraz komisji ds. służb służb specjalnych.

Czytaj też: Pięta ukarany przez PiS. Zawieszenie w prawach członka to nie wszystko

Czy obce wywiady faktycznie interesują się parlamentarzystami?

- Na pewno. Właśnie ze względu na dostęp posłów zasiadających w rozmaitych komisjach do wrażliwych danych - mówił w TOK FM Piotr Niemczyk, były zastępca dyrektora Zarządu Wywiadu Urzędu Ochrony Państwa, specjalista ds. bezpieczeństwa.

- Czy każda komisja ma interesujące dla obcego wywiadu informacje? - pytała Karolina Lewicka.

- Można powiedzieć, że tak, bo cenne informacje można znaleźć w rozmaitych dziedzinach - tłumaczył ekspert. Dodał jednak, że nie ma na świecie tak rozbudowanych służb, które mogłyby inwigilować wszystkie obszary funkcjonowania kraju - dlatego skupiają się na najważniejszych obszarach.

Wiele informacji można wykorzystać

Piotr Niemczyk podkreślał też, że nie wszystkie wartościowe dla obcych agentów informacje muszą być opatrzone klauzulą tajności. Mogą to być też np. informacje o hobby, zachowaniach, sposobach spędzania wolnego czasu polityków.

- Dla oficera obcego wywiadu takie dane mogą posłużyć do zbudowania relacji, dzięki której zrealizuje swoje cele, pozyska informacje - wyjaśniał współtwórca UOP.

Gość TOK FM przypomniał historię zatrzymań osób podejrzanych o szpiegostwo przeciw Polsce. Byli to asystent posła, były poseł i asystenci komisji sejmowych. - Ewidentnie politycy są zawsze przydatnym celem - podsumował.

Trzeba uważać na słowa

Zdaniem Niemczyka, osoby dopuszczone do niejawnych informacji powinny się wykazywać szczególną odpowiedzialnością.

- Nie da się stworzyć szczelnej kontroli kontrwywiadowczej nad wszystkimi osobami, które mają dostęp do informacji niejawnych. Nawet do końca nie da się określić grupy ludzi dysponujących wrażliwymi informacjami. Dlatego tego rodzaju informacje trzeba traktować poważnie, nie opowiadać “kolegom przy piwie” - pouczał.

Przywołał przy tym sprawę podsłuchów w restauracji “Sowa i przyjaciele”, kiedy to politycy wykazali się lekkomyślnością dyskutując na ważne tematy w tego rodzaju miejscu, a służby nie dały rady ochronić ich rozmów przed nagraniem.

W ankiecie lepiej nie kłamać

Niemczyk opisał też, jak wyglądają procedury dotyczące osób dopuszczanych do wrażliwych danych.

Poseł zasiadający w komisji ds. służb specjalnych dostaje dostęp do informacji ściśle tajnych. Dlatego musi przejść procedurę sprawdzającą, która wymaga wypełnienia bardzo szczegółowej ankiety. Dokument jest później sprawdzany przez funkcjonariuszy służb specjalnych. Jeżeli poseł ma stałą partnerkę - wcale nie musi być to żona - powinien o tym wspomnieć w ankiecie. Jak podkreślił ekspert, wspomniana partnerka oraz członkowie jej rodziny podlegają wtedy szczegółowym sprawdzeniom.

- Jeżeli ktoś reprezentuje sobą taką wartość, że dopuszcza się go do informacji niejawnych, to nawet jeżeli w jego życiu prywatnym nie wszystko jest w porządku, ważne, żeby o tym poinformował - wyjaśnił Piotr Niemczyk.

Współtwórca UOP tłumaczył też, że w przypadku prób szantażu, polityk może uzyskać pomoc od służb. - To nie jest tak, że człowiek jest w takiej sytuacji pozostawiony sam sobie - podkreślał specjalista.

Niemczyk dodał, że funkcjonuje zasada, zgodnie z którą informacje podane w ankiecie nie mogą być wykorzystane do żadnego innego postępowania.

Przypomnijmy, po blisko tygodniu od wybuchu afery dotyczącej życia prywatnego posła Pięty, polityk został zawieszony w prawach członka PiS oraz wycofany z sejmowych komisji ds. Amber Gold oraz służb specjalnych.

Gursztyn żartuje: Pięta mógłby to lepiej rozegrać i stać się celebrytą, jak Marcinkiewicz

DOSTĘP PREMIUM