Bieńkowska: Morawiecki nie przekona UE, że należy nam się silna pozycja, bo mieliśmy Kopernika

- Dialog trwa, co jest bardzo cenne - mówiła w TOK FM o relacjach na linii Warszawa-Bruksela unijna komisarz ds. rynku wewnętrznego i usług, Elżbieta Bieńkowska. Miała jednak wiele gorzkich słów.

Dzisiaj, 13 czerwca, od godz. 15 Parlament Europejski ma debatować nad stanem praworządności w Polsce. W Strasburgu będzie m.in. wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej, Frans Timmermans.

Zrujnowana pozycja Polski

- Rozmowy są prowadzone od pół roku, bo wcześniej tego dialogu nie było. Nie było rozmowy z komisją, było wyłącznie obrażanie wiceprzewodniczącego Timmermansa i pokazywanie, że możemy zrobić wszystko, a instytucje unijne mają się nie wtrącać - stwierdziła Unijna komisarz Elżbieta Bieńkowska w Poranku TOK FM.

Jednak, jak podkreślała, działania nadal nie są wystarczające. - Jest jakieś dziwne wyobrażenie, że można  pozorowanymi, kosmetycznymi ruchami, związanymi z systemem praworządności, przekonać, że wszystko jest w porządku. Mowa np. o publikowaniu wyroków Trybunału Konstytucyjnego, które teraz jest już zupełnie nieadekwatny do sytuacji - oceniła.

Zdaniem Elżbiety Bieńkowskiej, konflikt z Komisją Europejską bardzo zaszkodził naszemu krajowi. - Pozycja Polski została zrujnowana. Jakkolwiek premier by nie mówił, ze Kopernik był Polakiem, to sytuacji nie zmieni - ostrzegała.

W ten sposób odniosła się jednego z wystąpień premiera Morawieckiego. 

Spotkanie z Beatą Szydło? Dziwna sytuacja

Bieńkowska wyznała też, że jako unijna komisarz nie ma dobrych relacji z polskimi władzami. Wspomniała przy tym odbytą z własnej inicjatywy spotkanie z Beatą Szydło, kiedy jeszcze sprawowała funkcję premiera, które określiła jako "bardzo złe".

- Nigdzie nie ma takiej sytuacji, że komisarze nie mają na bieżąco kontaktu ze swoim rządem - dodała.

Przypomnijmy. W ubiegłym tygodniu - według nieoficjalnych informacji - Komisja Europejska zwróciła się o wysłuchanie polskiego rządu w Radzie Unii Europejskiej w sprawie praworządności. Ma to być kolejny krok w procedurze z art. 7 unijnego traktatu, która została wszczęta wobec polskiego rządu w grudniu ubiegłego roku.

Jak poinformował na Twitterze Frans Timmermans, w poniedziałek przyleci on do Warszawy, by o praworządności rozmawiać z premierem Mateuszem Morawieckim.

"To PiS pomniejsza sukcesy Polski"

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM