Gasiuk-Pihowicz: Jest mi wstyd, że PiS sprowadził nas do roli europejskiego outsidera

Wiele wskazuje na to, że polski rząd nie ustąpi w dotyczącym praworządności w naszym kraju sporze z Komisją Europejską. Postawę PiS krytykowała w TOK FM Kamila Gasiuk-Pihowicz.

Po poniedziałkowym spotkaniu wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej Fransa Timmermansa z premierem Mateuszem Morawieckiem, komisarz oświadczył, że odbyli “konstruktywną rozmowę” i ma nadzieję na kontynuowanie “konstruktywnego dialogu”. Wygląda jednak na to, że PiS nie ma zamiaru ustąpić w kwestii praworządności w Polsce.

Czytaj też: "KE idzie na konflikt" - Semka o zapowiedzi Timmermansa ws. praworządności

- W Komisji Europejskiej nikt na poważnie nie powinien oczekiwać, że Polska jest skłonna do tego, aby ograniczyć swoje prawo do kształtowania ustroju wymiaru sprawiedliwości - mówił we wtorek wiceszef resortu spraw zagranicznych do spraw europejskich Konrad Szymański.

Natomiast rzecznik Andrzeja Dudy Krzysztof Łapiński oświadczył, że rząd ma w sporze z Komisją pełne wsparcie prezydenta.

Smutno i wstyd

- Jest mi smutno, że komisarze europejscy w takich okolicznościach muszą przyjeżdżać do Polski. Jest mi wstyd, że PiS sprowadził nas do roli europejskiego outsidera i spycha nas na wschód - mówiła w TOK FM Kamila Gasiuk-Pihowicz z Nowoczesnej.

- Mam wrażenie, że PiS takimi spotkaniami i kosmetycznymi zmianami w ustawach próbuje przypudrować rzeczywistość i przedstawić ją w bardziej różowych kolorach Komisji Europejskiej. Ale widać, że Komisja nie daje się przekonać - dodała.

Zdaniem posłanki, konflikt z KE może oznaczać utratę jednej czwartej środków z unijnego budżetu. I tylko partia rządząca można odsunąć to zagrożenie. W jaki sposób?

- Usunięć nieprawidłowo wybranych sędziów do Trybunału Konstytucyjnego, przyjęć ślubowania od prawidłowo wybranych sędziów oraz przerwać upolitycznianie KRS i zatrzymać “czystki” w Sądzie Najwyższym - przekonywała Gasiuk-Pihowicz.

Przypomnijmy: Już 3 lipca część sędziów SN zgodnie ze znowelizowanym prawem przejdzie na emerytury. Ich kadencja będzie więc trwała krócej, niż zagwarantowane w konstytucji 6 lat.

Czytaj też: "Małe kłamstwo smoleńskie". Radosław Sikorski tłumaczy, dlaczego Kaczyński uważa go za zdrajcę>>>

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM