Kidawa-Błońska: W żadnym punkcie Trzaskowski nie przypomina Komorowskiego. Jest bardzo aktywny

- Trzaskowski jest bardzo aktywny, spotyka się z ludźmi, rozmawia. I to jest najważniejsze - mówi Małgorzata Kidawa-Błońska i broni kandydata PO przed zarzutami o zbyt wcześnie rozpoczętą kampanię.

Wicemarszałkini Sejmu, Małgorzata Kidawa-Błońska, odpowiadała w poranku Radia TOK FM na zarzuty o zbyt wcześnie rozpoczętą kampanię wyborczą kandydata Koalicji Obywatelskiej na prezydenta Warszawy, Rafała Trzaskowskiego. 

- To, co mogą robić wszyscy politycy, to spotykanie się z wyborcami. Do tego mają prawo i to robią - mówiła Kidawa-Błońska i dodawała, że posłowie powinni jak najczęściej spotykać się z obywatelami. - Rzeczywiście tutaj nasze prawodawstwo nie jest precyzyjne, ale bardzo wcześnie mówi się o wyborach, a bardzo późno zostaną one ogłoszone. Czas na prowadzenie kampanii tak naprawdę będzie bardzo krótki - wyjaśniała. 

Polityczka PO wyjaśniała również, że działania kandydatów na razie ocenia jako chęć pokazania "ja kandyduję, zobaczcie państwo, poznajcie mnie".

Jak Bronisław Komorowski

To, co robi Rafał Trzaskowski zaczyna przypominać kampanię Bronisława Komorowskiego? - zapytała prowadząca program, Dorota Warakomska. 

- W żadnym punkcie nie przypomina. Rafał jest bardzo aktywny, spotyka się z ludźmi w różnych miejscach. Codziennie ma kilka spotkań. To są małe grupy, ale spotyka się, rozmawia. I to jest najważniejsze - wyjaśniła, dodając: - Rafał przedstawia siebie, pokazuje, o jaką Warszawę mu chodzi: otwartą, żeby był dialog, żeby rozmawiać, żeby mieszkańcy wiedzieli, że można rozmawiać z władzami miasta. 

- A do tej pory nie można było? - zapytała Warakomska. 

- Można było to robić lepiej - podsumowała wicemarszałkini Sejmu.

Małgorzata Kidawa-Błońska sama nie startuje w wyborach na prezydenta Warszawy, ponieważ uważa, że to politycy nowej generacji powinni sprawować tę funkcję. - Liczę, że Rafał Trzaskowski zostanie prezydentem na kilka kadencji. Może spotka się w drugiej turze z Andrzejem Celińskim, ale na pewno wygra. 

"Politycy PiS bardzo nie lubią opuszczać Warszawy"

W programie poruszono również temat odwołania przez stronę polską spotkania Prezydiów Sejmu i Bundestagu.

- Jako powód podano bardzo ważne sprawy w Polsce, że jest jakaś trudna sytuacja. Tego dnia nic takiego specjalnego nie działo się, ani dzień wcześniej. Wydaje mi się, że dotyczyło to czysto wewnętrznych spraw w PiS - powiedziała Kidawa-Błońska.

- Zauważyłam, że politycy PiS bardzo nie lubią opuszczać Warszawy, jak ma być jakieś zebranie, że oni wszyscy ciągle chcą być razem. Przecież strona niemiecka wie, co się w Polsce dzieje. Nie było żadnej istotnej sprawy, dla której należało to spotkanie odwołać. A potem mówienie, że to sprawy techniczne – to jest po prostu niepoważne. 

Kidawa-Błońska odniosła się także do zapowiedzi tworzenia we wspólnocie silniejszej grupy związanej z euro.

- Może nie byli [politycy PiS - red.] do tego przygotowani? Może nie spodziewali się, że taka propozycja może paść ze strony Europy i może nie wiedzieli jak w tej debacie zabrać głos? - zastanawiała się Kidawa-Błońska.

Czytaj też: Szef Bundestagu "politycznie spoliczkowany". Opozycja: Interes partyjny wygrał z interesem Polski

DOSTĘP PREMIUM