"W polityce wolę ludzi, którzy mają w biografii jakieś porażki". Celiński tłumaczy start w barwach SLD

- Istotne dla mnie są kwestie: kapitału ludzkiego, mieszkalnictwa, wolnego czasu, przedszkola i żłobki - mówił Andrzej Celiński. Kandydat SLD na prezydenta stolicy pożegnał się w TOK FM słowami "Bóg zapłać".

Andrzej Celiński zwlekał z podjęciem tej decyzji. O jego starcie mówiło się od kwietnia, ale sam starał się dystansować się od sprawy. W TOK FM mówił m.in. o tym, że przed decyzją o udziale w wyborach powstrzymuje go obawa przed ceną, jaką będzie musiała za to ponieść jego rodzina.

Teraz wiadomo, że będzie kandydatem Sojuszu Lewicy Demokratycznej na prezydenta Warszawy.

W rozmowie z Karoliną Lewicką przyznał, że to "najtrudniejsza decyzja", jaką musiał podjąć. Ale wierzy, że warto. Bo powtórzył - złożoną już wcześniej w rozmowie  dziennikarką TOK FM - deklarację, że wybory wygra. - Kiedy człowiek decyduje się na tego rodzaju sprawę, kiedy uważa, że ma pomysł na politykę lepszy niż konkurenci, to nie po to by być statystą - mówił w "Wywiadzie politycznym".

"Bóg zapłać"

Celiński nie pierwszy raz współpracuje z SLD. Wspominał, że przed laty wylała się na niego "kaskada pomyj". Dlaczego więc zdecydował się na współpracę z Sojuszem.

- SLD jest jedyną wielką partią, która przez ostanie 27-28 lat nie sprzeniewierzyła się żadnemu elementowi demokracji i wolności. Choć czasem Sojusz nie robił pewnych rzeczy, które powinny robić partie lewicowe. W prawdziwej polityce wolę ludzi, którzy mają w swojej biografii jakieś porażki, niż tych, którzy są ciągle w radosnym uśmiechu, że wszystko jest możliwe - stwierdził. - Istotne dla mnie są kwestie: kapitału ludzkiego, mieszkalnictwa, wolnego czasu, przedszkola i żłobki - dodał.

Czytaj też: Jaki i Trzaskowski złamali zasady kampanii? Politolog: Pieniądze mogą zniszczyć wybory

Kandydat SLD na prezydenta Warszawy uznał, że skupianie się (głównie przez wystawionego przez PiS Patryka Jakiego - red.) na kwestii reprywatyzacji, to "zamulanie ludziom w głowach". - Dalece istotniejsze są realne problemy np. kwestie mieszkalnictwa - mówił Celiński. I pożegnał się z Karoliną Lewicką słowami "Bóg zapłać".

- Proszę, nawet Bóg się pojawił - komentowała dziennikarka TOK FM. - Nie wiedziałem, że w tle dzisiejszej konferencji SLD, będzie piękna wystawa o PPS, z fotografią mojego wuja. Nie sądziłem, że SLD jest tak sprawne organizacyjne. Podejrzewam jednak interwencję pana Boga - podsumował Andrzej Celiński.

DOSTĘP PREMIUM