Sikorski przegrał w sądzie z Kaczyńskim. Sąd uznał, że prezes PiS nie przekroczył granicy

Warszawski sąd okręgowy oddalił cywilny pozew Radosława Sikorskiego przeciwko Jarosławowi Kaczyńskiemu. Sąd uznał, że prezes PiS nie przekroczył granicy ostrej polemiki między politykami.

Dzisiaj oddalono pozew na niekorzyść byłego ministra spraw zagranicznych. Według sądu wypowiedzi dotyczące rzekomej "zdrady dyplomatycznej" nie stanowiły naruszenia prawa i norm moralnych, a oba wywiady Jarosława Kaczyńskiego dotyczyły ogólnych ocen tego, jak polski rząd - w tym szef MSZ - jego zdaniem działali po katastrofie smoleńskiej.

- Do których pozwany, jako kierujący partią polityczną z dużym poparciem społecznym, miał politycznie, społecznie, ale i prywatnie jako brat zmarłego prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, uzasadnione prawo - wyrok uzasadniała sędzia Anna Ogińska-Łągiewka. 

Sikorski: nie zgadzam się, ale przyjmuję do wiadomości

Decyzje warszawskiego sądu okręgowego skomentowała Elżbieta Kosińska-Kozak, pełnomocniczka Sikorskiego:

- Nie ukrywam, że to uzasadnienie mnie absolutnie nie przekonało do rozstrzygnięcia, które sąd wydał. W mojej ocenie lider społeczny nie może naruszać zasady, że mówimy prawdę. Natomiast sąd w ogóle nie dokonał oceny, czy ta informacja była prawdziwa czy nie - powiedziała. 

Według wyroku sądu, prezes PIS nie będzie musiał przepraszać Radosława Sikorskiego za swoje słowa. 

- Sąd uznał, że co prawda Prezes Kaczyński kłamał ws. rzekomo wycofanej noty dyplomatycznej ws. Smoleńska, to nie przekroczył granicy ostrej polemiki między politykami. Nie zgadzam się, ale przyjmuję do wiadomości" - skomentował wyrok na twitterze Radosław Sikorski

“Małe kłamstwo smoleńskie”

Przypomnijmy. Były minister spraw zagranicznych domagał się w nim przeprosin i zadośćuczynienia za dwa wywiady, w których prezes PiS zarzucił Sikorskiemu "zdradę dyplomatyczną", jakiej ten miał się dopuścić po katastrofie smoleńskiej. Chodzi dokładniej o rzekome wycofanie przez Radosława Sikorskiego noty dyplomatycznej, która miałaby uznawać miejsce katastrofy za teren eksterytorialny.

Po pierwsze nie ma czegoś takiego jak eksterytorialność miejsc wypadków. Po drugie nie było takiej noty. Po trzecie nie kazałem wycofywać żadnych not. Po czwarte pewien dyplomata już powiedział w wywiadzie prasowym, że niczego takiego nie było. Po piąte PiS składał już interpelację poselską w tej sprawie i już było mu to dokładnie wytłumaczone. - tłumaczył były minister spraw zagranicznych w Poranku Radia TOK FM.

Zobacz także: "Tak wyglądała katastrofa smoleńska? To nagranie pokazuje, co się dzieje po utracie skrzydła"

Radosław Sikorski określił tę sytuację, jako “małe kłamstwo smoleńskie”:

- Zamach wiemy na czym polegał. Nie potrafią go udowodnić, więc teraz to mniejsze kłamstwo smoleńskie. Co prawda, nie ma dowodów na zamach, ale Tusk z Sikorskim i tak są zdrajcami dyplomatycznymi.

"Małe kłamstwo smoleńskie". Radosław Sikorski tłumaczy, dlaczego Kaczyński uważa go za zdrajcę

DOSTĘP PREMIUM