Polska za rządów PiS, "dźwiga bagaż naruszeń demokracji konstytucyjnej". Ocenia Ujazdowski

Wszystko wskazuje na to, że Polska na wtorkowym wysłuchaniu przed
unijną Radą ds. Ogólnych będzie broniła zmian w sądownictwie. Kazimierz Ujazdowski krytykuje PiS za brak szukania porozumienia.

Wysłuchanie Polski przed unijną Radą ds. Ogólnych to pierwsza w historii UE tego typu procedura. Bo Polska jest pierwszym krajem wspólnoty, wobec którego wszczęto postępowanie z art. 7.

Komisja Europejska ma zastrzeżenia przede wszystkim do nowej ustawy o Sądzie Najwyższym, która umożliwia przeniesienie w stan spoczynku sędziów, którzy ukończą - w przypadku kobiet - 60 lat i 65 lat w przypadku mężczyzn. Oznacza to, że ich kadencja będzie trwała krócej, niż zagwarantowane w konstytucji 6 lat.

Nowe przepisy wejdą w życie z początkiem lipca.

Czytaj też: Miller: PiS nas nie wyprowadzi z UE, ale sprowadzi na peryferia. A kiedyś chciał przyjęcia euro!

"Miałem cień nadziei"

Według informacji PAP, polski rząd oparł linię obrony na wskazywaniu błędów, których miała się dopuścić Komisja Europejska.

Kazimierz Michał Ujazdowski krytykował, w "Wywiadzie politycznym" w TOK FM, kurs polskich władz. - Zamiast budować sojusze wokół swoich celów, (Polska - red) będzie w roli wiecznie tłumaczącego się kraju. Właśnie temu będziemy poświęcać energię - ocenił były wiceprezes PiS, a dziś europoseł niezależny i kandydat PO na prezydenta Wrocławia

Czytaj też: Szef kancelarii premiera: PiS konsekwentnie realizuje reformę sądownictwa

Jak dodał, Polska z "europejskiej nadziei stała się dla wspólnoty niemiłym zaskoczeniem”. - Nie jesteśmy w Brukseli jako kraj, który może pochwalić się kulturą wolnościową i respektem dla prawa. Występujemy tam jako kraj, który dźwiga bagaż naruszeń demokracji konstytucyjnej - tłumaczył.

Ujazdowski przyznał, że miał "cień nadziei" na nowe otwarcie w relacjach Warszawy z Brukselą, po zastąpieniu Beaty Szydło przez Mateusza Morawieckiego. Liczył, że "dojdzie do poważnej redukcji napięcia". 

Rzeczywistość pokazała, że na ocieplenie relacji z KE trudno liczyć. A taktyka polskiego rządu, czyli brak chęci do ustępstw, "będzie skutkować przedłużeniem procedury", dotyczącej przestrzegania praworządności. 

Wysłuchanie Polski przed Radą ds. Ogólnych rozpocznie się jutro o 9:00 w Luksemburgu.

Co mogą zmienić manifestacje?

Przeciwnicy zmian w wymiarze sprawiedliwości, które przeprowadził PiS, cały czas apelują do władz Unii. M.in. KOD organizuje manifestacje, pod hasłem "Europo, nie odpuszczaj!", w obronie niezależnych sądów. Demonstracje odbędą się dziś m.in. w Warszawie, Łodzi i Lublinie.

Protestujący liczą, że Komisja Europejska skorzysta ze swojego prawa i wniesie do Trybunału Sprawiedliwości sprawę o złamanie przez Polskę zobowiązań traktatowych.

Zdaniem byłego wiceministra spraw zagranicznych Pawła Kowala, tego typu demonstracje nie będą miały wpływu na państwa UE, ale mogą za to mieć znaczenie dla polskiego rządu.

- Zależy, jak będą duże i jak rozegra je opozycja i rząd. Pamiętajmy, że manifestacje rok temu odegrały dużą rolę polityczną: zmieniły układ wewnątrz obozu rządzącego, a także podejście Episkopatu Polski, który stał się bardziej ostrożny w gestach poparcia dla władzy - przypominał Kowal w rozmowie z Piotrem Najsztubem.

"KE idzie na konflikt" - Semka o zapowiedzi Timmermansa ws. praworządności

DOSTĘP PREMIUM