Małe poradnie bez kontraktów, pacjenci załamani. 1 lipca powstaną Centra Zdrowia Psychicznego

Chorzy stracą kontakt z lekarzem, który prowadził ich terapię, część będzie musiała dojeżdżać nawet 25 km do państwowej placówki. Oto realia Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego.

Zgodnie z rozporządzeniem ministra zdrowia od 1 lipca  powstaną pilotażowo Centra Zdrowia Psychicznego (CZP) - na razie w 28 miastach, w tym Krakowie, Łodzi i Warszawie, gdzie obejmą część dzielnic, potem w kolejnych.

Mają one pomóc w upowszechnieniu środowiskowego modelu psychiatrycznej opieki zdrowotnej, tj. opieki nad pacjentem w ramach wizyt w poradni i spotkań w domu, a nie w szpitalu psychiatrycznym. To część Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego na lata 2017-2022.

Jednak powstanie CZP oznacza, że pozostałe poradnie na danym terenie zostają bez umowy, a pacjenci stracą kontakt z terapeutą, który prowadzi ich leczenie.

Jak mówi w wywiadzie dla PAP wiceminister zdrowia Zbigniew Król, 3-letni pilotażowy program ma objąć 10 proc. populacji. Biorąc pod uwagę, że na zaburzenia psychiczne cierpi 8 mln dorosłych Polaków oraz kolejne kilka milionów dzieci i młodzieży, problem może dotyczyć setek tysięcy chorych.

„Nie chcemy być obiektem eksperymentu”

Poradnia dr Anny Jankowiak w Gnieźnie traci właśnie kontrakt, mimo że pacjenci na wizyty są już zapisani na kolejne miesiące.

- Fundusz zaproponował mi, że mogę podpisać od lipca kontrakt na jedną osobę, ale spoza naszego powiatu. Przecież to absurdalne. Jak mam zorganizować zajęcia grupowe dla jednej osoby? - mówi lekarka.

W petycji, którą lekarze i pacjenci z Gniezna napisali do Rzecznika Praw Obywatelskich, protestują: "Nie zgadzamy się być bezwolnymi obiektami eksperymentu polityki zdrowotnej! Nie zgadzamy się na powrót do centralizowanego leczenia chorych psychicznie realizowanego z jednego punktu na 150 000 mieszkańców i na promień 50 km".

Autorzy petycji zwracają uwagę, że konsekwencją powstania Centrum Zdrowia Psychicznego w takiej, a nie innej formie, jest ograniczenie dostępu do psychiatry i psychologa.

Czytaj też: Zapaść polskiej psychiatrii dziecięcej. Obłożenie oddziałów ponad 150 proc. "Wygląda jak na wojnie"

- Bo gdyby ono powstało w innej formie, przy zachowaniu dotychczasowych miejsc dla pacjentów, w dotychczasowych poradniach, nie byłoby problemu - mówi dr Anna Jankowiak z gnieźnieńskiej poradni.

Kluczowy kontakt z tym samym lekarzem

Protestujący piszą też, że każdy powinien mieć prawo do decydowania, w której poradni zdrowia psychicznego i u którego specjalisty chce się leczyć. - Dotychczasowe poradnie, w których pacjenci mieli swoich lekarzy psychiatrów, psychoterapeutów, psychologów, otrzymały zakaz przyjmowania chorych leczonych tam niekiedy od kilkunastu lat - argumentują. 

Dla wielu chorych ciągłość leczenia z tym samym terapeutą jest kluczowa.

- Zerwanie takiej więzi grozi nawet targnięciem się na życie u tych, którzy dopiero uczą się ufać i zaczynają wierzyć w poprawę - napisała jedna z naszych słuchaczek, pani Ewa, osoba ze spektrum autyzmu, która od 5 lat korzysta z pomocy przychodni zdrowia psychicznego. - W piątek dowiedziałam się tak jak inni pacjenci, że to koniec. Poradnia nie będzie mieć kontraktu. Mogę kontynuować terapię, ale tylko prywatnie. Jestem załamana - pisze.

NFZ daje szansę małym placówkom, ale pacjenci mogą zostać sami

Jak pisze rzeczniczka centrali NFZ Sylwia Wądrzyk, zgodnie z rozporządzeniem ministra „podmioty udzielające świadczeń w pilotażu zabezpieczają kompleksową opiekę psychiatryczną dla populacji zamieszkałej na obszarze ich działania”. Czyli - jak w przypadku Gniezna - dla całego powiatu. Oznacza to, że część pacjentów, zamiast korzystać z poradni kilka ulic od domu, będzie musiała jechać do oddalonego nawet o 25 km szpitala.

Istnieje jednak szansa dla małych placówek, gdyż - jak informuje rzeczniczka - CZP może korzystać z usług podwykonawców. Decyzja zależy od podmiotu realizującego zadanie.

Żaden z gnieźnieńskich lekarzy, z którymi rozmawialiśmy, nie otrzymał jednak takiej propozycji.

"Jest super, więc, o co ci chodzi" - Kosiniak-Kamysz o podejściu Radziwiłła do protestu lekarzy

DOSTĘP PREMIUM