Morawiecki chwali ustawę, która skłóciła Polskę z Izraelem. "Ten wstrząs był przecież potrzebny"

- Tym, którzy mówią, że naród polski ponosi odpowiedzialność za zbrodnie II wojny światowej należy się więzienie - mówi premier Morawiecki. Sejm przegłosował zmianę kontrowersyjnej ustawy.

Nie porażka, a sukces - tak premier Mateusz Morawiecki ocenia ustawę o IPN, która umożliwia karanie za przypisywanie Polsce odpowiedzialności za zbrodnie nazistów. I to mimo tego, że od prawie dwóch godzin Sejm pracuje nad nowelizacją przepisów i wykreślenie tych, które odpowiedzialność karną za takie działania przewidują.

- Oczywiście, że tym, którzy mówią, że naród polski lub państwo polskie ponosi jakąkolwiek odpowiedzialność za zbrodnie II wojny światowej należy się więzienie. Ale działamy w warunkach międzynarodowych - twierdzi premier w przemówieniu do Sejmu.

Rekordowe tempo prac

Tempo prac nad nowelizacją jest błyskawiczne. Nowelizacja wpłynęła do Sejmu w ostatniej chwili i jest dużą niespodzianką. Jeszcze większą jest to, że po dwóch godzinach Sejm właściwie kończy prace nad projektem. Najpierw padł wniosek o przejście bezpośrednio do II czytania, a potem kolejny - o zakończenie dyskusji i głosowanie nad całością projektu.

Po 15-minutowej przerwie ustawa została przegłosowana. Proces legislacyjny trwał 2 godziny - to rekord.

Do tej pory politycy PiS-u jak mantrę powtarzali, że sprawa ustawy o IPN leży w rękach Trybunału Konstytucyjnego. To właśnie sędziowie - na wniosek prezydenta - mieli sprawdzić, czy przepisy o odpowiedzialności karnej są zgodne z ustawą zasadniczą.

Wniosek stanie się zapewne bezzasadny, bo nowelizacja, nad którą pracują posłowie, zakłada, że przypisywanie Polakom współodpowiedzialności za nazistowskie zbrodnie nie będzie już karane z urzędu, a IPN będzie mógł dochodzić praw na drodze cywilnej.

Polska skłócona ze światem, ale "cel żmudnie osiągamy"
Premier Mateusz Morawiecki przekonywał w Sejmie, że rząd, mimo konfliktu ze Stanami Zjednoczonymi, Ukrainą, a przede wszystkim Izraelem, ustawa przyniosła lepsze rezultaty, niż planowano.

- Podstawowym naszym celem była i jest walka o prawdę, o dobre imię, o to, żeby przedstawić, jak wyglądała rzeczywistość, realia II wojny światowej i ten cel żmudnie osiągamy. Pobudziliśmy coś, co w dłuższym okresie będzie bardzo pozytywnie działało na rzecz polskiej historii i polskiego dobrego imienia - mówi premier.

- Ta ustawa, swojego rodzaju wstrząs był przecież potrzebny. Właśnie dlatego cały świat zaczął rozmawiać o tym i dlatego dzisiaj mamy już przynajmniej tyle, że nikt na świecie nie będzie mówił "polskie obozy śmierci" bezkarnie - stwierdza Morawiecki.

Awantura wokół ustawy PiS o IPN

DOSTĘP PREMIUM