"W słowniku PiS nie ma słowa przepraszam". Tomasz Siemoniak komentuje ekspresową nowelizację ustawy o IPN

- Morawiecki staje się radykalnym działaczem PiS, który twardo adresuje się do jastrzębi pisowskich. Nic by nie było złego, gdyby powiedział "pomyliliśmy się" - mówił w Wywiadzie Politycznym były szef MON.

Dzisiaj (27 czerwca) PiS przeforsował w ekspresowym tempie kolejną nowelizację ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej. Dokument został przyjęty przez Sejm i Senat. Nowelę podpisał już prezydent. Rząd wycofał się tym samym z zapisu o odpowiedzialności karnej za przypisywanie Polakom winy za nazistowskie zbrodnie. 

To właśnie ten punkt od stycznia 2018 roku, a więc momentu zmiany dotychczasowego prawa, był powodem sporu na linii Polska - Waszyngton - Tel Awiw. 

Nagły zwrot akcji

- Nic nie dzieje się bez powodu, zatem takie właśnie, ekspresowe, chaotyczne działanie, musi z czegoś wynikać. Skoro uwieńczeniem dnia ma być wspólna konferencja prasowa premierów Polski i Izraela [szefowie rządów mają mieć konferencje prasowe w tym samym czasie - red.], to chodzi zapewne o wysłanie sygnału, że kwestia ustawy o IPN już nie budzi kontrowersji - mówił w Wywiadzie Politycznym wiceszef Platformy Obywatelskiej, Tomasz Siemoniak. 

Były minister obrony narodowej przypuszcza, że celem wprowadzonych naprędce zmian może być doprowadzenie do spotkania Andrzeja Dudy z Donaldem Trumpem podczas lipcowego szczytu NATO w Brukseli. Polityk przypomniał, że Andrzej Duda jest pierwszym polskim prezydentem po 1990 roku, który nie był jeszcze w Białym Domu.  

- Myślę, że coś nagłego się wydarzyło. Nastąpiło też jakieś dziwne zamaskowanie, bo to posiedzenie Sejmu zwołano rzekomo w celu uregulowania kwestii pożarów śmieci. Nagle jest zupełnie inny projekt z takim trybem, że Senat też już na niego czeka, i ustawione są konferencje prasowe dwóch premierów - mówił były wicepremier.

Posłowie PiS nie wiedzieli nad czym będą głosować?

Prowadząca program, Karolina Lewicka zaznaczyła, że podobno posłowie PiS dowiedzieli się z mediów nad czym będą dzisiaj głosować.

- Wydaje mi się, że większość posłów partii rządzącej była kompletnie zaskoczona przebiegiem zdarzeń. Nie wiedzieli, po co przyjeżdżają do Warszawy - skomentował były wicepremier i dodał - To pokazuje nie tylko jak PiS traktuje opozycję i opinię publiczną, ale i własne zaplecze polityczne. To jest traktowanie państwa tak, że jak się ma większość w parlamencie i prezydenta, to wszystko można.

- Widzę w tym też chaos w PiS, który bierze się z wielotygodniowej nieobecności prezesa, Jarosława Kaczyńskiego. Może to jest tak, że prezes tupnął i postanowiono to załatwić właśnie tak, w kilka godzin - komentował wiceszef PO. 

Morawiecki walczy o przywództwo?

Dziennikarka zwróciła uwagę, że premier stara się przekonać opinię publiczną, że "ustępuje, nieustępując" i dlatego podczas wystąpienia w Sejmie używał sformułowań "drobna korekta umocni naszą pozycję" albo "ten wstrząs był potrzebny". 

- To jest żonglowanie słowami, ewidentnie PiS się wycofał. Myślę, że premier uważa, że duża część wyborców PiS myśli trochę tak, że to jest kapitulacja przed zagranicznymi ośrodkami i w związku z tym przedstawia to jako sukces i postęp - komentował Tomasz Siemoniak i dodawał: - Obserwuję twardą retorykę Morawieckiego w wielu momentach. Tak jakby walczył o przywództwo w PiS, a nie starał się wypełniać rolę premiera.

- Może to, że Morawieckiemu udało się zakończyć jeden ze sporów, w który PiS uwikłał Polskę, świadczy o jego mocnej pozycji partii? - pytała dziennikarka. 

- Nie podoba mi się, że Morawiecki staje się radykalnym działaczem PiS, który twardo adresuje się do jastrzębi pisowskich. Nic by nie było złego, gdyby powiedział przepraszam, pomyliliśmy się. Ale w słowniku PiS nie ma słowa "przepraszam" - podsumował wiceprzewodniczący PO.

Budka o korekcie ustawy o IPN: To absurdalne przepisy

DOSTĘP PREMIUM