Marta Lempart: We Wrocławiu mamy skrajną prawicę, wściekłą prawicę i prawicę udającą centrum

- Nie wiem, czy kandydatura Ujazdowskiego jest dobrą motywacją, żebym startowała w wyborach prezydenckich, skoro jestem działaczką terenową - mówiła w TOK FM liderka Ogólnopolskiego Strajku Kobiet.

Ogólnopolski Strajk Kobiet zbiera fundusze, aby działające w jego ramach kobiety, które chcą startować w wyborach samorządowych, mogły się szkolić. Prowadzona jest akcja "Strajk do wyborów". 

- Byleby ich nie zniechęciła ta wielka polityka, która już się dzieje, mimo że wybory nie zostały jeszcze ogłoszone. Byleby wytrwały w tworzeniu komitetów obywatelskich - wyraziła nadzieję na antenie TOK FM Marta Lempart, liderka ruchu.

Kandydatka na prezydenta Wrocławia?

Działaczka zapewnia, że będzie startować w jesiennych wyborach samorządowych.  Nie podjęła jednak jeszcze decyzji, do których konkretnie władz. 

- We Wrocławiu sytuacja jest bardzo specyficzna i mocno zniechęcająca, dlatego że mamy do czynienia ze skrajną prawicą, wściekłą prawicą i prawicą udającą centrum - stwierdziła Lempart.

Przypomnijmy. O fotel prezydenta miasta stara się Kazimierz Michał Ujazdowski, były członek PiS, obecnie popierany przez Platformę Obywatelską. Jest kandydatem o konserwatywnych poglądach, na którego nie zgodziła się Nowoczesna, w innych miastach szukająca porozumienia z PO w ramach Koalicji Obywatelskiej. 

- Czy kandydatura Kazimierza Michała Ujazdowskiego nie mobilizuje Cię wobec tego o ubieganie się o fotel prezydentki Wrocławia? - pytała prowadząca program Dorota Warakomska. 

- Mobilizuje, ale nie wiem, czy to jest dobra motywacja, skoro jestem typową działaczką terenową. Dla mnie bardzo ważne jest to, co dzieje się w regionie. Bardzo ważny jest sejmik wojewódzki. Dlatego myślę, że cały czas jednak szukamy kandydata - wyjaśniała liderka Ogólnopolskiego Strajku Kobiet.

Czytaj też: "Platformo, opamiętaj się!". Marta Lempart ze Strajku Kobiet wystartuje w wyborach

Zapewniła również, że lewica wystawi swojego kandydata w momencie ogłoszenia wyborów samorządowych. Na razie trwają prace nad programem. 

Nie będzie systemowej współpracy

Marta Lempart zaznacza, że Strajk nie ma zamiaru prowadzić prekampanii wyborczej, jak dzieje się to w Warszawie. Takie działanie aktywistka uważa za nielegalne. 

- Czy jeśli jednak nie będzie za późno, jeśli działania kampanijne Strajk rozpocznie dopiero w momencie ogłoszenia wyborów? - pytała dziennikarka. 

- Myślę, że nie. Ważne jest też to, żeby postępować uczciwie. W tej naszej bańce politycznej, obywatelskiej wydaje nam się, że to jest ważne - zaznaczyła Lempart.

Działaczka zapowiedziała też, że Ogólnopolski Strajk Kobiet na pewno nie będzie wchodzić systemowo w żadną współpracę.

- Dziewczyny lokalnie decydują o tym, z kim zawierają sojusze. Wiadomo, że mamy skłonność w stronę lewicy rozumnej i centrum rozumnego. Nie mamy skłonności do prawicy, czyli we Wrocławiu odpada jakakolwiek współpraca z panem Ujazdowskim - kategorycznie stwierdziła działaczka. - Na pewno będzie kilka miejsc w Polsce, gdzie dziewczyny ze Strajku będą współpracować z PO czy startować z ich list. Moja opinia w tej sprawie jest bez znaczenia. To jest ich decyzja, ja nie jestem nimi, nie działam w ich warunkach. Być może to są miejsca, w których jest tylko PO i PiS - dodała.

Marta Lempart chciałaby, aby ruch przekształcił się w przyszłości w partię polityczną. Jak jednak zaznaczyła, przed wyborami samorządowymi byłoby to nieodpowiedzialne. - Za to przed wyborami do europarlamentu i polskiego parlamentu jak najbardziej nowa siła jest potrzebna - stwierdziła aktywistka. 

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM