Nowoczesna walczy z antyaborcyjnymi plakatami. "Można promować pro life w bardziej przyjazny sposób"

Wg Nowoczesnej, wystarczy obowiązujące prawo, by z polskich miast zniknęły - kolportowane przez antyaborcjonistów - zdjęcia zakrwawionych płodów. - Chcemy skłonić albo zmusić do tego służby - mówi Anna Lasocka.

Sądy w całym kraju coraz częściej uznają za niedopuszczalne plakaty antyaborcyjne albo mobilne nośniki. Tak jak w Opolu, gdzie sześciu działaczy fundacji Pro Prawo do Życia zostało ukaranych, za wywieszenie przed miejskim szpitalem ginekologicznym banerów z drastycznymi zdjęciami płodów. Muszą zapłacić po 2 tys. zł grzywny. To efekt działania m.in. aktywistek opolskiego okręgu Partii Razem, która prowadzi stronę "Szantaż z dala od szpitala".

Czytaj też: Zakaz aborcji wraca do Sejmu. Scheuring-Wielgus: Kaja Godek już wie, a posłowie nic nie wiedzą

Działacze stołecznej Nowoczesnej przekonują z kolei, że obowiązujące przepisy są wystarczające, by skutecznie walczyć z antyaborcyjną agitacją. Ich zdaniem, brakuje tylko chęci do egzekwowaniu prawa.

Sawicki: Dzieci mają koszmary

Porozrywane i zakrwawione płody - takie zdjęcia epatują z billboardów lub mobilnych nośników, które przez tzw. ruchy pro life ustawiane są najczęściej pod kościołami, szpitalami czy szkołami. Ale zdarzało się, że gigantyczny zdjęcia prezentowano np. przy jednej z ruchliwych warszawskich ulic.

Jak mówi Paweł Sawicki z Nowoczesnej, grafiki szokują dorosłych, ale także dzieci. Działacze otrzymali w takich sprawach kilkadziesiąt zgłoszeń od mieszkańców Warszawy.

- Rodzice dają znać, że mijanie takiego plakatu wywołuję lęk ich dzieci, często kończy się koszmarami. Można promować działania pro life w inny, bardziej przyjazny sposób, tak jak się to dzieje na Zachodzie. Ta forma jest nie do zaakceptowania - przekonuje polityk.

Prawo już istnieje, trzeba je egzekwować

Zdaniem prawniczki i działaczki Nowoczesnej - Anny Lasockiej, wystarczy po prostu przestrzegać prawa. Bo umieszczanie treści drastycznych w przestrzeni publicznej jest karalne.

- Służby państwowe mają podstawę do tego, by starać się usuwać tego typu treści. Niestety do tej pory nie działają w ten sposób, często też nie reagują na zawiadomienia obywateli. Chcemy skłonić albo zmusić do tego służby. Będziemy składać zażalenia. Wystosowaliśmy też pisma do władz poszczególnych dzielnic Warszawy - mówi prawniczka.

Nowoczesna apeluje do mieszkańców, żeby zgłaszali do niej miejsca i samochody, na których prezentowane są drastyczne antyaborcyjne treści.

Przed tygodniem uczniowie z jednego z warszawskich liceów interweniowali, gdy przed ich szkołą stanęła furgonetka oklejona antyaborcyjnymi plakatami. Wzięli sprawy w swoje ręce: zakleili zdjęcia złotą i srebrną folią.

Uczniowie innej z warszawskich szkół, liceum im. Mikołaja Kopernika zasłonili zdjęcia kartonem, na którym napisali "szkoła jest apolityczna".

Polscy antyszczepionkowcy wspierani przez służby z Rosji? "Propaganda działa na rozbicie społeczne"

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM