Glusman: Mam ogromne szanse w wyborach na prezydenta Warszawy. Okęcie? Na razie bym go nie zamykała

- Okęcie to ogromne tereny, na których mogłyby powstawać osiedla - twierdzi kandydatka na prezydenta Warszawy. W TOK FM przedstawiła najważniejsze punkty swojej kampanii.

Justyna Glusman ze stowarzyszenia Ochocianie jest z wykształcenia ekonomistką oraz absolwentką SGH i London School of Economics. Jej kandydaturę na prezydenta Warszawy popiera koalicja 11 organizacji aktywistów miejskich, skupionych wokół stowarzyszenia Miasto Jest Nasze.

Jak dotąd, to jedyna kobieta, która ogłosiła start w wyborach prezydenckich w Warszawie. Jej główne postulaty to więcej zieleni i koncepcja miasta jako "małych wiosek" z bliskością usług publicznych, a także walka ze smogiem.

Partie się nie sprawdzają

- Zdecydowaliśmy się pójść ścieżką apartyjną. Uważamy, że wartością ruchów miejskich jest to, że mogą łączyć ludzi o różnych poglądach. Chcemy łączyć tych ludzi wokół idei miasta takiego, jakie chcielibyśmy mieć - tłumaczyła Glusman w TOK FM w rozmowie z Mikołajem Lizutem. - Myślę, że mam ogromne szanse. Myślę, że warszawiacy są zmęczeni wojną partyjną i tym dualizmem. Nie chcą być stroną i nie chcą też, żeby miasto było zakładnikiem tej wojny - dodała.

Jej zdaniem, doskonałym przykładem na to, że wielka polityka nie rozwiąże problemów miasta, jest afera reprywatyzacyjna.  - Pani prezydent nie była w stanie przekonać swoich partyjnych kolegów, żeby przyjęli ustawę, która ochroniłaby miasto - argumentowała.

Co z lotniskiem?

Kandydatka na prezydenta Warszawy skomentowała również głośny pomysł budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego w Baranowie. Jego realizacja oznaczałaby prawdopodobnie zamknięcia dwóch warszawskich lotnisk - na Okęciu i w Modlinie.

Zdaniem Glusman, decyzja powinna być uzależniona od obiektywnych analiz, które pokażą plusy i minusy inwestycji.

- Okęcie zapewnia miejsca pracy. Wiele spotkań biznesowych odbywa się w Warszawie właśnie dzięki temu, że lotnisko jest tak blisko. Z drugiej strony, mamy mieszkańców dzielnic położonych niedaleko lotniska, którzy bardzo narzekają na hałas - przypomniała. - Jeżeli obiektywne analizy pokażą, że budowa CPK jest niezbędna dla naszego kraju i linii lotniczych, to prezydent Warszawy powinien zadbać, żeby szybkie połączenie kolejowe powstało, zanim zacznie działać CPK - stwierdziła.

Zdaniem Glusman, problem lotniska jest złożony, a decyzje powinny zostać podjęte w jak najbardziej merytoryczny sposób.

- Okęcie to ogromne tereny, na których osiedla mogłyby powstawać niemal w centrum miasta. Na razie bym go nie zamykała, ale poczekajmy na decyzję rządu. Wtedy trzeba będzie odpowiednie kroki podjąć. Nie decydujmy tylko w plebiscycie - zastrzegła.

Park Centralny to nierealny pomysł?

Kandydatka zdecydowanie krytycznie odniosła się za to do pomysłu stworzenia Parku Centralnego na Placu Defilad. Taką koncepcję promuje aktywista miejski Jan Śpiewak. Przez jakiś czas wydawało się pewnie, że będzie on kandydował na prezydenta Warszawy, ale obecnie stoi to pod znakiem zapytania. Koalicja wyborcza Partii Razem, Inicjatywy Polskiej oraz stowarzyszenia Wolne Miasto Warszawa, której Śpiewak jest częścią, nie przedstawiła jeszcze swojego kandydata.

Zdaniem Glusman, tak ważne decyzje, jak budowa Parku Centralnego, nie powinny być rozstrzygane w formie plebiscytu.

- Poparcie mieszkańców dla tego projektu (65 tys. podpisów pod projektem - przyp. red) pokazuje ich ogromne zaniepokojenie o zieleń w mieście. Wszystkie ruchy oddolne podnoszą ten problem i krytykują nadmierną wycinkę drzew - interpretuje kandydatka.

Zauważyła jednak, że wizualizacje parku nie uwzględniają budynków, które mają powstać na tym terenie, np. Muzeum Sztuki Nowoczesnej. - Trudno mi sobie wyobrazić, że Muzeum Sztuki Nowoczesnej ma czekać kolejne 10 lat na swoją siedzibę - mówiła.

Glusman przypomniała też, że przez ponad rok toczyły się konsultacje społeczne na temat zagospodarowania Placu Defilad. - Mamy ich efekty wyrzucić do kosza, bo pojawił się inny pomysł? - pytała.

Zieleń tak, ale nie wszędzie

Chociaż kandydatka zwiększenie ilości zieleni w mieście przedstawia jako jeden z głównych punktów swojej kampanii, nie jest przekonana, że drzewa powinny pojawiać się akurat w ścisłym centrum. Zauważyła, że taki wariant wcale nie byłby atrakcyjny zimą.

Glusman chcę się skupić też na lepszym dla mieszkańców planowaniu przestrzennym.

- Ekonomicznemu rozwojowi miasta,  paradoksalnie, nie towarzyszy zwiększająca się jakość życia mieszkańców. 50 tys. ludzi żyje bez ogrzewania, są lokale bez sanitariatów. Działalność, która wymaga interwencji samorządu, kuleje. Widzimy brak planowania, zwłaszcza w wymiarze przestrzennym - wyjaśniła.

Jak mówi, w skutek złego planowania przestrzennego, cierpi też estetyka miasta.

- Jakikolwiek pomysł, który zmienia wygląd Placu Defilad, budzi entuzjazm. Nawet jeżeli jest nierealny - skomentowała.

Jako kolejny problem wskazuje wymiar funkcjonalny warszawskich osiedli. - Powstają osiedla bez infrastruktury społecznej i bez transportu publicznego - wymieniała.  

Zdaniem Glusman, ważne jest, żeby w proces tworzenia planów zagospodarowania włączać większą liczbę mieszkańców i uwzględniać ich potrzeby.

Place budowy nie powinny powstawać kosztem placów zabaw - skwitowała.

Przypomnijmy. Wiadomo już, że o fotel prezydenta Warszawy - oprócz Justyny Glusman - powalczą Patryk Jaki, Rafał Trzaskowski, Jacek Wojciechowicz, Andrzej Celiński i Piotr Ikonowicz.

Marta Lempart: We Wrocławiu mamy skrajną prawicę, wściekłą prawicę i prawicę udającą centrum

DOSTĘP PREMIUM