Prokuratura chce przedłużenia aresztu dla posła Gawłowskiego. Do sądu wpłynął wniosek

W przyszłym tygodniu szczeciński sąd zajmie się wnioskiem o przedłużenie aresztu dla Stanisława Gawłowskiego. Prokuratura chce by były sekretarz generalny Platformy Obywatelskiej spędził za kratkami kolejne trzy miesiące.

Gdyby nie wniosek prokuratury Stanisław Gawłowski wyszedłby na wolność 12 lipca. Poseł usłyszał pięć zarzutów, w tym trzy o charakterze korupcyjnym. Dotyczą okresu, gdy sprawował funkcję wiceministra ochrony środowiska w rządach PO-PSL. Miał wtedy przyjąć co najmniej 175 tys. zł łapówki w gotówce, a także dwa zegarki.

Główne, korupcyjne zarzuty, które usłyszał Gawłowski, związane są z prowadzonym od 2013 roku śledztwem w sprawie tzw. afery melioracyjnej. Stanisławowi Gawłowskiemu grozi 10 lat więzienia.

Poseł PO wielokrotnie podkreślał, że jest niewinny, a śledztwo prokuratury uważa za motywowane politycznie. Teraz śledczy chcą postawić mu zarzuty popełnienia kolejnych dwóch przestępstw - o charakterze korupcyjnym i prania brudnych pieniędzy.

Czytaj też: Petru: Po co aresztować Gawłowskiego? Tak działa państwo policyjne

Prokuratorskie zarzuty dla żony posła 

Stąd wniosek o przedłużenie aresztu, z kolei w miniony poniedziałek zarzuty prania brudnych pieniędzy usłyszała także żona posła Renata Listowska-Gawłowska. Sprawa dotyczy apartamentu w Chorwacji. Mieszkanie ma należeć do teściów syna Listowskiej-Gawłowskiej. Jednak według śledczych nieruchomość miała być łapówką dla posła Stanisława Gawłowskiego od przedsiębiorcy Bogdana K., który podobnie jak sam parlamentarzysta trafił na 3 miesiące do aresztu.

Renata Listowska-Gawłowska miała wraz z innymi osobami zorganizować fikcyjną umowę sprzedaży apartamentu nieruchomości.

Kobieta ma zakaz opuszczania kraju, musi wpłacić 100 tys. zł kaucji. Zastosowano wobec niej dozór policyjny. Listowska-Gawłowska ma zakaz kontaktowania się z osobami objętymi śledztwem. Nie dotyczy to jednak kontaktów z mężem.

Żona byłego sekretarza PO, Stanisława Gawłowskiego, usłyszała zarzuty. Chodzi o pranie brudnych pieniędzy

DOSTĘP PREMIUM