Sejm wraca do aborcji, Polki protestują. "Dlaczego to my, kobiety, zbieramy cięgi od dobrozmieńców"

Drugiego lipca, o godz. 16, posłowie mieli wrócić do pracy nad zaostrzeniem prawa aborcyjnego. W odpowiedzi Ogólnopolski Strajk Kobiet zorganizował protesty w całej Polsce. Na razie skończyło się na utworzeniu podkomisji.

Projekt "Zatrzymaj aborcję" wraca do Sejmu. Chodzi o obywatelski projekt Kai Godek, który w marcu uzyskał już pozytywną opinię od sejmowej komisji sprawiedliwości. Dziś miała zająć się nim kolejna komisja: polityki społecznej i rodziny. Zdecydowała jedynie o powołaniu podkomisji, która przeanalizuje proponowane przepisy.

Na razie nie wiadomo, kiedy podkomisja zbierze się po raz pierwszy.

Propozycja zawarta w projekcie Godek zakłada zniesienie możliwości przerwania ciąży ze względu na ciężkie i nieodwracalne wady płodu. W związku z tym kobiety znowu wyjdą na ulice w wielu miastach Polski, m.in. w Krakowie, gdzie na Rynku Dębnickim o godz. 19.30 zorganizowany zostanie happening zatytułowany "Więzienie dla kobiet".

- Kiedy będziemy w ciąży i pójdziemy do lekarza, nie możemy myśleć, że lekarz nam powie prawdę, że np. nasze dziecko nie ma mózgu albo kręgosłupa, ponieważ sami lekarze będą się bali - mówi Magdalena Kuk, jedna z organizatorek protestu w Krakowie. - Chcemy pokazać, czy grożą takie antykobiece ustawy, oprócz tego będą wypowiadać się zwykłe kobiety. Nasze koleżanki, przyjaciółki, znajome, matki i siostry. Będziemy mówić, dlaczego boimy się ustawy - dodaje.

Natomiast na katowickim rynku protest rozpocznie się o godz. 17, godzinę wcześniej, o 16.00 przed Teatrem Śląskim organizatorzy zapraszają na żywą bibliotekę. Będzie tam można porozmawiać z matkami osób niepełnosprawnych oraz ich dziećmi.

Zobacz także: Zaskakująca opinia ws. projektu Kai Godek o zakazie aborcji. Sejmowi prawnicy mają radę dla PiS

Warszawa: protest przed Sejmem

W stolicy protest organizowany jest przez Warszawski Strajk Kobiet. Rozpocznie się przed Sejmem o godz. 16, czyli o tej samej godzinie o której posłowie rozpoczną prace nad przepisami zaostrzającymi prawo aborcyjne. "Czas porozmawiać o tym, dlaczego to my, kobiety, zbieramy cięgi od dobrozmieńców" - piszą organizatorki protestu. 

Zdaniem opozycji to nie przypadek, że głosowanie nad zaostrzeniem ustawy zaplanowano na dzisiaj. 

- Prawo i Sprawiedliwość sięga po temat aborcji za każdym razem, kiedy ma kłopoty. Znowu zajmujemy się aborcją, aborcja wywołuje emocje, wywołuje to, że ludzie wychodzą na ulice, a powinniśmy teraz protestować pod sądami, ponieważ jest demolowany porządek prawny - przekonuje Monika Wielichowska z PO. 

- To jest projekt, który godzi w podstawowe prawa człowieka: w prawo do godności, decydowania o sobie. i tak naprawdę to jest decyzja jednego polityka: Jarosława Kaczyńskiego, co zrobią posłowie PiS-u - mówi z kolei o projekcie "Zatrzymaj aborcję" Monika Rosa z Nowoczesnej.

Posłowie mają dziś co najmniej trzy wyjścia: mogą wydać albo pozytywną, albo negatywną opinię wobec projektu "Zatrzymaj aborcję", albo mogą też odesłać go do sejmowej zamrażarki, czyli skierować na kolejne tygodnie do prac w specjalnej podkomisji.

Do trzech razy sztuka 

Za projekt zakazu przerywania niechcianej ciąży odpowiada m.in. Kaja Godek, która stała się twarzą polskiego ruchu pro-life, gdy wspólnie z Komitetem Inicjatywy Ustawodawczej "Stop Aborcji" wniosła do Sejmu projekt zaostrzający ustawę antyaborcyjną.

Do tej pory dwa razy nie udało się jej osiągnąć celu. Teraz próbuje po raz trzeci. 

Gdzie odbędą się protesty? 

  • Bydgoszcz, między godz. 18 a 19, przed pomnikiem Kazimierza Wielkiego;
  • Katowice, między godz. 17 a 19.30 ul. Rynek;
  • Kraków, między godz. 19.30 a 20.30, Rynek Dębnicki;
  • Lublin, między godz. 17 a 18, ul. Królewska;
  • Łódź,  między godz. 17 a 19, ul. Piotrkowska;
  • Szczecin, godz. 17, Plac Solidarności;
  • Wrocław, od godz. 16, na Rynku;
  • Bruksela, od godz. 16, w Parlamencie Europejskim;

Kraśko: Każda aborcja jest dramatem. Dryjańska: Skąd wiesz? Miałeś zabieg?

DOSTĘP PREMIUM