"Można ingerować w prawo kraju UE, jeśli ono pogarsza wymiar sprawiedliwości". Portugalia przetarła Polsce szlak

- Nazwiska dwóch portugalskich sędziów powinny wisieć na tablicy w SN - mówił w TOK FM Michał Broniatowski. To właśnie dzięki wcześniejszemu wyrokowi w ich sprawie KE może zaskarżyć ustawę o SN.

Bruksela rozpoczęła wczoraj, 2 lipca, procedurę naruszeniową wobec Polski ze względu na ustawę o Sądzie Najwyższym. Jako uzasadnienie - przyjęto art. 19 Traktatu o Unii Europejskiej - mówiący o tym, że trybunały unijne muszą być niezależne od polityków. 

To, że UE może ingerować w kwestii wymiaru sprawiedliwości w prawo krajów członkowskich, zawdzięczamy sprawie dwóch portugalskich sędziów. 

Precedensowy wyrok Trybunału Sprawiedliwości

Ustawa o SN obniża wiek emerytalny sędziów i uzależnia ich dalszą pracę od decyzji prezydenta. Godzi tym samym w ich niezależność. Jak przekonywał na antenie TOK FM Michał Broniatowski, szef warszawskiego biura Politico, zaskarżenie jej do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości na podstawie art.19 unijnego traktatu stało się możliwe dopiero dzięki wyrokowi w sprawie dwóch portugalskich sędziów. 

- W sukurs Polsce, zupełnym przypadkiem, przyszło dwóch sędziów portugalskich, którym obniżono pensje - wyjaśniał Broniatowski. 

Sędziowie uznali, że obniżenie ich pensji jest próbą nacisku na ich osoby, a co za tym idzie, zagrożeniem dla ich niezależności jako sędziów. Trybunał Sprawiedliwości uznał zaś, że jest to wobec tego złamanie art. 19 Traktatu o UE.

- Oni się poskarżyli do Trybunału Sprawiedliwości UE, że to jest naciskanie na ich niezależność, a ten zgodził się z nimi, tworząc precedens, opierając się właśnie o art. 19 Traktatu o UE, że można ingerować w wewnętrzne prawo kraju członkowskiego, jeżeli ono pogarsza jakość wymiaru sprawiedliwości. Nie ma dyrektywy, ale jest wyrok trybunału, a więc jest precedens - wyjaśnił.

- Nazwiska tych dwóch portugalskich sędziów powinny być wywieszone na tablicy na Sądzie Najwyższym, bo dzięki nim mogło się stać, to co się stało wczoraj - zaznaczył publicysta i dodał, że tym samym prawny problem z zaskarżeniem ustawy został pokonany.

Polski rząd ma teraz miesiąc, aby odpowiedzieć KE. Jeśli nie będzie ona satysfakcjonująca, komisja będzie miała prawo złożyć skargę do TS. Łącznie z wnioskiem o nakazu wstrzymania działania ustawy.

Czytaj też: Żakowski: Co się stało, że ta cała piękna "warszawka" dziś nie przychodzi protestować przed Sąd Najwyższy?

DOSTĘP PREMIUM