Borowski o decyzji Dudy: Nie chce zostawiać śladów. Przyjdzie czas, że trzeba będzie stanąć przed TS

Wg senatora Borowskiego Andrzej Duda obawia się, że przyjdzie mu zapłacić za zachowanie w stosunku do sędziów Sądu Najwyższego - na przykład przed Trybunałem Stanu. Dlatego profesor Gersdorf nie wręczono postanowienia o przejściu w stan spoczynku.

Jak ogłosił po zakończeniu spotkania Andrzeja Dudy z prof. Małgorzatą Gersdorf prezydencki minister Paweł Mucha: "Sędziowie SN, którzy nie złożyli oświadczenia o woli dalszego orzekania, z dniem jutrzejszym tracą status sędziego w stanie czynnym". A że wśród takich osób jest prof. Małgorzata Gersdorf, to jak tłumaczył min. Mucha, pierwsza prezes Sądu Najwyższego "przechodzi z mocy prawa w stan spoczynku".

- Nie chce pan prezydent zostawiać śladów - komentował w TOK FM senator Marek Borowski.

Zdaniem byłego marszałka Sejmu decyzja prezydenta oznacza, że "ma poczucie, że w tej sprawie może być jeszcze bezpośrednio pociągnięty do odpowiedzialności". - Bo sprawa będzie się toczyć prawdopodobnie w Trybunale Sprawiedliwości UE. Jeśli zapadłby wyrok niekorzystny dla Polski, to jego sytuacja jest znacznie gorsza - mówił Borowski w rozmowie z Karoliną Lewicką.

Czytaj też: KE rozpoczyna procedurę naruszeniową ws. SN. "Do końca czekano na ustępstwo Polski">>>

"Podpis brudzi"

Kilka minut wcześniej, nim jeszcze min. Mucha ogłosił, jak skończyło się spotkanie Duda-Gersdorf, Karolina Lewicka zwróciła uwagę na woltę, którą wykonała jedna ze współpracowniczek prezydenta.

Jeszcze wczoraj prezydencka prawnik Anna Surówka-Pasek mówiła o tym, że Andrzej Duda podczas spotkania z prof. Gersdorf przekaże na ręce pierwszej prezes SN postanowienie o jej przejściu w stan spoczynku. - Dziś ta sama prezydencka prawnik ogłosiła, że prezydent nie wyda żadnego postanowienia w sprawie sędziów, którzy skończyli 65 lat i nie złożyli oświadczenia o woli dalszego orzekania. Prezydent nie wyda żadnego postanowienia, ponieważ tacy sędziowie przechodzą w stan spoczynku z mocy prawa. Czy Andrzej Duda nie chce zostawiać śladów? - pytała dziennikarka TOK FM.

- Bo podpis brudzi - skomentował Marek Borowski. I tłumaczył, że dla prezydenta składanie podpisu na postanowieniu dotyczącym przejścia w stan spoczynku sędziów SN jest ryzykowne.

- Przyjdzie taki czas, że zacznie rządzić inna ekipa i trzeba będzie stanąć przed Trybunałem Stanu i opowiedzieć, jak się łamało konstytucję. A tak odpowiedzialność jest zbiorowa, czyli żadna. Czyli, jak to się mówi w kryminalistyce, (prezydent - red.) stara się nie zostawiać śladów  - ocenił Marek Borowski.

Protesty, wyrazy wsparcia

To, co wydarzyło się w Kancelarii Prezydenta, nie ma wpływu na plany prof. Małgorzaty Gersdorf. - Pierwsza prezes SN ma zamiar być jutro w pracy - powiedział po południu rzecznik SN sędzia Michał Laskowski. Dodał, że nie wie, jakie będą "dalsze losy decyzji pani prezes", czy np. zdecyduje się na przejście na urlop.

Na jutrzejszy poranek szykują się sędziowie, którzy nie zgadzają się na upolitycznienie Sądu Najwyższego. Mają - ubrani w togi - zebrać się przed budynkiem Sądu Najwyższego w Warszawie, by w ten sposób okazać wsparcie prof. Gersdorf. Przed SN o ósmej w środę mają być też m.in. Obywatele RP, Akcja Demokracja.

Protesty przed siedzibą SN oraz przed sądami w całej Polsce mają się też odbyć dziś wieczorem.

DOSTĘP PREMIUM