Prof. Płatek: Jeśli prezydent łamie konstytucję, musi mieć świadomość, że grozi za to kara do lat 6

- Małgorzata Gersdorf jest pierwszą prezes SN - mówiła w TOK FM prof. Monika Płatek. Prawniczka przypomniała, że prezydentowi może przyjść zapłacić za łamanie konstytucji.

Prof. Monika Płatek nie ma wątpliwości, że stanowisko Kancelarii Prezydenta Dudy niczego nie zmienia w sprawie stanowiska piastowanego przez prof. Małgorzatę Gersdorf.

Jak zakomunikował prezydencki minister Paweł Mucha, "wolą prezydenta było to, by najstarszy stażem sędzia Józef Iwulski od jutra wykonywał funkcje związane z wykonywaniem obowiązków pierwszego prezesa Sądu Najwyższego"

Minister wyjaśnił, że według prezydenta obowiązującym prawem jest znowelizowana przez PiS ustawa o SN, która zakłada - przypomnijmy - że w stan spoczynku odchodzą sędziowie, którzy ukończyli 65 lat. Chyba że złożą u prezydenta oświadczenie w sprawie gotowości do dalszej pracy, a  prezydent wyrazi zgodę na ich dalszą pracę. A takiego oświadczenia prof. Małgorzata Gersdorf nie złożyła. "sędziowie SN, którzy nie złożyli oświadczenia, z dniem jutrzejszym tracą status sędziego w stanie czynnym".

- Bez względu na to, co mówi prawnik pana prezydenta, sam prezydent nie podjął postanowienia, by zmienić na stanowisku pierwszego prezesa SN osobę, która to stanowisko piastuje. Prof. Gersdorf ma zagwarantowane to stanowisko do 2020 roku, bo określa to konstytucja - mówiła prof. Płatek w "Salonie" Daniela Passenta w TOK FM. Gośćmi audycji byli też dr Paweł Kowal i Adam Szostkiewicz.

- Dopuszcza pani profesor, że prof. Gersdorf dalej jest pierwszą prezes SN? - pytał gospodarz audycji.

- Ja nie dopuszczam - tak jest. Małgorzata Gersdorf jest pierwszą prezes SN. Dobrze że wie o tym prezydent, dobrze że wie sama Małgorzata Gersdorf i dobrze żebyśmy my to wiedzieli - stwierdziła prawniczka.

Jak jest wina, to musi być kara

Prof. Monika Płatek przypomniała, że konstytucja jasno określa nie tylko kadencję osoby stojącej na czele SN, ale też sposób powołania.

- Pierwszego prezesa Sądu Najwyższego powołuje prezydent RP na sześcioletnia kadencję. Tu się nie da żadnych figli-migli zrobić. Jeśli więc prezydent łamie ten przepis, to musi mieć świadomości - bez względu na to jak kiepskim jest prawnikiem - że grozi mu za to kara do lat 6 - podkreśliła karnistka z Uniwersytetu Warszawskiego.

I apelowała. - Nie ułatwiajmy sprawy, nie mówmy że wszystko jest załatwione, że jest "czarny wtorek", że wszystko jest przegrane. Jest mi obojętne, kto jest na stanowisku prezydenta RP. Ale ten kto jest na tym stanowisko jest związany konstytucją i stoi na jej  straży. My jesteśmy zobowiązani do tego, by się nie godzić na to, że jest już pozamiatane - przekonywała w TOK FM prof. Monika Płatek.

Czytaj też: Borowski o decyzji Dudy: Nie chce zostawiać śladów. Przyjdzie czas, że trzeba będzie stanąć przed TS>>>

Ostatni akt walki o SN? "Obawiam się, że przed nosem prof. Gersdorf zostaną zamknięte drzwi do sądu"

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM