Tomasz Lis: Możemy wszyscy sobie złożyć gratulacje. Udało się powstrzymać zamach

- Gdyby ludzie nie wysyłali wniosków do KE, gdyby nie marsze, to dzisiaj w gabinecie prezesa SN siedziałby nominat Kaczyńskiego i Ziobry - mówił w TOK FM Tomasz Lis.

Zdaniem Tomasza Lisa kończący się tydzień przyniósł dużo dobrych wiadomości. Oczywiście dziennikarz miał na myśli wydarzenia dotyczące Sądu Najwyższego. - To jest moment, kiedy możemy wszyscy sobie złożyć gratulacje. Nie twierdzę, że wojna została wygrana, ale zgadzam się, iż wygrana została bardzo ważna bitwa - mówił w Poranku Radia TOK FM.

Czytaj też: Gasiuk-Pihowicz: Prezydent wie, że przegrał bitwę o SN. Ale wojna jeszcze przed nami>>>

Publicysta przypomniał, że kiedy przed rokiem prezydent Andrzej Duda zawetował dwie ustawy o sądownictwie, miał "głębokie przekonanie, że zostaliśmy wykiwani". 

- Dzisiaj tego przekonania nie mam. Mamy pełną świadomość, że to runda w tej batalii, że będą następne. Ale mamy gotowość do tego, żeby walczyć dalej. A ta gotowość powinna być wzmocniona przez satysfakcję i świadomość tego, co nam się udało - zaznaczył Tomasz Lis. 

A jak ocenił "udało się powstrzymać zamach".

- Gdyby ludzie nie pomagali wysyłać różnych wniosków do Komisji Europejskiej, żeby zwróciła się do Trybunału Sprawiedliwości UE, gdyby profesorowie Andrzej Zoll, Marcin Matczak, Ewa Łętowska nie prowadzili od lat edukacji konstytucyjnej, gdyby nie te wszystkie nasze marsze, to jestem przekonany, że dzisiaj w gabinecie prezesa SN siedziałby nominat Kaczyńskiego i Ziobry - wyjaśniał dziennikarz.

"Wielkie dni polskiego sądownictwa"

Z kolei gospodarz Poranka Radia TOK FM, Jacek Żakowski, zaznaczył, że nabrał szacunku do sędziów.

- Nabrałem dumy, której w najmniejszym stopniu nie miałem. Z tego jakiej jakości sądownictwo udało nam się zbudować. Z jakiej jakości ludzi udało nam się zbudować ten niezwykle ważny aparat władzy - mówił.

- Nie spodziewałem się, że sędziowie będą mieli taką odwagę. Nie spodziewałem się, że będą mieli taką jasność w ocenie sytuacji. Myślę, że Jarosław Kaczyński też się tego nie spodziewał - stwierdził dziennikarz.

- Myślę, że to są wielkie dni polskiego sądownictwa. Bez względu na wynik całej wojny, to jest wielka chwila - podsumował Żakowski.

Zdaniem prof. Wiesława Władyki na uznanie zasługuje nie tylko postawa sędziów z Sądu Najwyższego, ale także pracujących w sądach powszechnych.

- Oni nie tylko dali pełne wsparcie sędziom Sądu Najwyższego. Ale też, jak słyszę, wywierają wręcz pewien nacisk moralny na sędziów SN, oczekując od nich zdecydowanej postawy. Niemniej bliskie jest mi określenie, którego użyła red. Ewa Siedlecka, że obecny stan rzeczy to jest lewitowanie. I stan prawny, i stan polityczny jest w takim niedookreśleniu i w takiej niejasności, że z tego mogą bardzo różne rzeczy wyjść. I obyśmy się nie rozczarowali - powiedział publicysta "Polityki".

Czytaj też: "To jest słabe". Sędzia Tuleya o członkach NSA, wypełniających prezydencką ustawę>>>

DOSTĘP PREMIUM