Biuro Analiz Sejmowych chce opinii psychologów ws. związków partnerskich. "Odpowiedź jest znana od 30 lat"

Sejmowi prawnicy mają wątpliwości ws. złożonego przez Nowoczesną projektu ustawy o związkach partnerskich. Chodzi o przysposobienie dzieci. - Ich pytania są dość archaiczne - ocenił w TOK FM ekspert.


Kancelaria Sejmu zamówiła w Biurze Analiz Sejmowych analizę do projektu ustawy o związkach partnerskich autorstwa Nowoczesnej. Dopuszcza on możliwość przysposobienia biologicznych dzieci partnera lub partnerki w związku jednopłciowym. 

BAS wystosowało dwie opinie w tej sprawie. Jedna z nich sugeruje, żeby specjaliści w dziedzinie psychologii ocenili, czy przysposobienie dziecka przez osoby w związku jednopłciowym będzie miało szkodliwy wpływ na jego rozwój. Z opiniami można zapoznać się pod tym linkiem.

Gość audycji Analizy w TOK FM, dr Robert Kowalczyk, psycholog, seksuolog kliniczny i biegły sądowy z Krakowskiej Akademii im. Frycza Modrzewskiego przypomniał, że odpowiedzi na pytania, których poszukują sejmowi prawnicy, znane są już od 30 lat i są jednoznaczne.

- Odpowiedź na takie pytania pojawiła się też np. w Polskim Towarzystwie Seksuologicznym w zeszłym roku. Wydano wtedy stanowisko ws. związków i rodzicielstwa osób homoseksualnych. Zostało w nim wpisane, że żadne badanie nie potwierdza jakiejkolwiek szkodliwości rodzicielstwa par jednopłciowych - przypomniał.

Wątpliwości sejmowych prawników naukowiec ocenił mianem "archaicznych".

Kwestia formalności

Jak zauważyła Agata Kowalska, z opinii BAS wynika, że obawa dotyczy nie tyle samego faktu, że dziecko będzie wychowywane przez parę homoseksualną, ale tego, że formalnie stanie się ono dzieckiem obojga partnerów.

- Czyli jak rozumiem, sytuacja życiowa nie jest tu przedmiotem zainteresowania i chodzi jedynie o to, że prawo zacznie rozpoznawać takie rodziny. Czy dla dzieci ma znaczenie, czy coś jest legalne, jeżeli chodzi o związek rodziców? - pytała prowadząca audycję Agata Kowalska.

Dr Kowalczyk przekonywał, że dla dzieci negatywnie odczuwalne są jednak zupełnie innego rodzaju problemy.

- Dziecko może być narażone na niepotrzebny stres, kiedy np. dyskutuje się przy nim, czy jedno z jego rodziców ma prawo odebrać go z przedszkola - tłumaczył.

W Polsce około 50 tys. par jednopłciowych wychowuje dzieci.

Czytaj też: Komentarz Agaty Kowalskiej - W Polsce mieszka 50 tys. par jednopłciowych wychowujących dzieci. Czas te pary i te dzieci zauważyć

DOSTĘP PREMIUM