Tylko w Gdańsku dotyczy to 12 z 14 radnych. Po słowach Kaczyńskiego będą wybierać: polityka czy kasa

Poważny dylemat działaczy PiS. Prezes Kaczyński zapowiedział, że na listach wyborczych zabraknie miejsc dla tych, którzy "funkcjonują w spółkach" Skarbu Państwa. A są radni, którzy zarabiają tam setki tysięcy złotych.

Deklaracja Jarosława Kaczyńskiego, złożona w miniony piątek, dotyczy wyborów samorządowych, które odbędą się jesienią.

- Zapadła decyzja, zgodnie z naszymi deklaracjami, które składaliśmy już niejednokrotnie i które ja składałem. Do polityki nie idzie się dla pieniędzy, ci którzy funkcjonują w spółkach, są przez nas szanowani, jeżeli dobrze wykonują swoje obowiązki, ale nie będziemy łączyć tych dwóch funkcji. To znaczy, że te osoby nie będą kandydowały na żadnym szczeblu samorządu - mówił prezes PiS.

Jak szybko wyliczyła posłanka PO Agnieszka Pomaska, "tylko w Gdańsku zakaz dotyczyć miałby 12 z 14 radnych" Prawa i Sprawiedliwości.

Radni mają się nad czym zastanawiać. Odkąd PiS wygrał wybory, spora grupa zaczęła bardzo dobrze zarabiać w spółkach Skarbu Państwa.

Dokładnie sprawdzili to, kilka tygodni temu, młodzi działacze Polskiego Stronnictwa Ludowego.Z wyliczeń wynika, że ponad 100 polityków PiS zarobiło ponad 11 mln dzięki pracy w  Skarbu Państwa ale też w samorządzie i administracji rządowej.
Np. radny PiS z Legnicy Wacław Szetelnicki na zasiadaniu we władzach KGHM zarobił ponad 550 tys. złotych. Radny małopolskiego sejmiku Zdzisław Filip w TAURON Wydobycie zarobił ponad 861 tys. złotych.A szczeciński radny PiS Marcin Matisa za pracę w Morskim Porcie Police i Zakładach Chemicznych Police otrzymał 440 tys. złotych.

Lista jest znacznie dłuższa, bo i radnych PiS ma bardzo wielu, a i spółek do obsadzenia jest sporo.

Ale zapowiedź Jarosława Kaczyńskiego ma też poważne znaczenia dla działaczy, którzy mieli do tej pory znacznie mniej szczęścia.

Bo jeśli na listach zabraknie pracowników bogatych spółek, to zwiększą się szansę tych, którzy chcieliby zostać radnymi. A to także atrakcyjna praca. Nie tylko z powodu wpływu na decyzje dotyczące miasta, województwa czy powiatu. To także praca... np. w spółkach komunalnych.

Czytaj też: "Każe mi pan żyć skromniej? Ależ ja żyję skromnie" - pisze samorządowiec do prezesa PiS>>>

DOSTĘP PREMIUM