"Pisowskie media wyją, bo chcą uderzyć w PSL". Stefaniak o zaginionych dokumentach min. Jasińskiego

- PiS-owskie media wyją, bo chcą uderzyć w PSL, a nie mają czym - tak Jakub Stefaniak, rzecznik prasowy PSL, skomentował w TOK FM odtajniony raport NIK o umowach gazowych Polski.

W raporcie poświęcono dużo miejsca Waldemarowi Pawlakowi, ówczesnemu  ministrowi gospodarki, odpowiedzialnemu za negocjacje ws. dostaw gazu. Według NIK Pawlak nie wykorzystał wszystkich swoich możliwości, m.in. nie starał się negocjować obniżenia cen gazu. 

Zdaniem Stefaniaka, kandydata PSL na prezydenta Warszawy, warto zwrócić uwagę na to, że nie są dostępne dokumenty z okresu urzędowania ministra Jasińskiego (PiS).

- Mamy 2018 rok, ze strony ministerstwa dziwnym trafem znika archiwum, wszystkie dokumenty, które podpisywał minister Jasiński. Bardzo mnie zaciekawiło, dlaczego zniknęły? Bo są dowodem na to, że negocjacje, które prowadził Waldemar Pawlak nie dotyczyły cen gazu. Dotyczyły dostaw. To jest zupełnie inna sprawa - powiedział Stefaniak. 

"Jasiński był załamany i przestraszony"

- Ceny przygotowywał Jasiński. Wcześniej Pawlak miał już sytuację zastaną i musiał zrobić coś z tym, aby zachować ciągłość - kontynuował gość Poranka, który w rozmowie nawiązał do wydarzeń z 2011 roku.

- Ministrem Skarbu był Mikołaj Budzanowski z Platformy. Wezwał Jasińskiego na komisję, który musiał gęsto się z tego tłumaczyć, był załamany i przestraszony, 2012 rok to dopiero był numer, właśnie wtedy koalicji PO-PSL po twardych negocjacjach udało się wynegocjować obniżki cen, które przez PiS były takie wysokie - powiedział Stefaniak.

- Dzisiaj pisowskie media wyją na ten temat, wie pani, dlaczego? Dlatego, że chcą uderzyć właśnie tą sprawą, ponieważ nie mają innego materiału, aby uderzyć w Władysława Kosiniaka i Miłosza Motykę i w wielu innych ludzi - podsumował członek PSL. 

Wybory w Warszawie? "Chłopaki nie płaczą"

Podczas audycji nie zabrakło również pytania o wybory w stolicy. - Jak startuje się w kampanii na prezydenta Warszawy ze zerowym poparciem w sondażach - chciała wiedzieć prowadząca Dominika Wielowieyska.

- To jest przewrotne pytanie - zaczął Stefaniak. - Gdyby sondażami przejmował się Andrzej Duda, pewnie dzisiaj nie był prezydentem. Gdyby sondażami przejmował się Donald, pewnie dzisiaj nie był prezydentem. Jesteśmy na początku drogi, zobaczymy, co będzie dalej. Chłopaki nie płaczą - odpowiedział kandydat na prezydenta Warszawy.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM