Polski laureat Oscara dostrzega plusy PiS. "To bezcenna lekcja demokracji. Ludzie się obudzili"

Według Jana A.P. Kaczmarka, dzięki rządom PiS-u Polacy zaczynają się uczyć "czym jest demokracja". Zdaniem kompozytora nie można zapominać, że władza ma na koncie sukcesy, tj. program 500 Plus.

Jan A. P. Kaczmarek w 2005 roku otrzymał Oscara za muzykę do filmu 'Marzyciel", w reżyserii Marca Forstera. W związku z tym został członkiem Amerykańskiej Akademii Filmowej, która od wybuchu afery dotyczącej Harvey'a Weinsteina oraz akcji #metoo przeżywa wielkie zmiany. Z grona akademików usunięto nie tylko oskarżonego o gwałty i inne przestępstwa na tle seksualnym Weinsteina, ale także m.in. Romana Polańskiego i Billa Cosby'ego.

- Akcja #metoo ma gigantyczny wpływ na świadomość i praktykę Hollywood. Te dni gorączki były bardzo potrzebne. Jest to fenomenalny moment, gdzie – ufam - uda się wyrzucić z praktyki Hollywood tego typu rodzaj opresji. To z całą pewnością rewolucja - mówił Kaczmarek w TOK FM, w programie Mikołaja Lizuta: A Teraz na Poważnie.

Czytaj też: Tego trzeba wysłuchać. Prof. Płatek bez znieczulenia o #metoo>>>

Kompozytor przypomniał, że Amerykańska Akademia Filmowa przechodzi niespotykane wręcz zmiany. Dotyczy to nie tylko usuwania ze swojego składu osób, na których ciążą poważne oskarżenia. Ale także szerokiego otwarcia drzwi dla nowych członków.

- W ostatnich trzech latach do Akademii przyjęło 600, 700, a w tym roku 928 osób. To jest ogromna liczba. Kiedy ja byłem przyjmowany w roku 2005 wtedy nie przekroczono nigdy 100 nowych osób przyjmowanych. Oczywiście dominacja białego mężczyzny, a do tego ludzi w podeszłym wieku,  była zdecydowana. Miałem 52 lata i... byłem tam młodzieńcem - wspominał laureat Oscara.

Wielki cień rzucany przez politykę

Skandale obyczajowe wywarły wielki wpływ na Hollywood. Olbrzymi wpływ na przemysł filmowy ma też polityka. - Tradycyjnie Hollywood jest bardziej na lewo niż na prawo. Donald Trump jest nie tylko bardzo na prawo, ale jest też osobą, która nie ukrywa swojego lekceważenia dla wielu tradycyjnych wartości w świecie Hollywood - mówił Kaczmarek w  TOK FM.

Kompozytor zwrócił uwagę na to, że reakcją na rządy prezydenta Trumpa jest - między innymi - zwrócenie się części Amerykanów ku lewicy. Choć przez lata "to co na lewo kojarzyło się z komunizmem". - W Ameryce socjaldemokracja niemiecka byłaby już komunizmem. A teraz coś tam pęka. Ten optymizm amerykański, który zawsze był oszałamiający, że ludzie bez żadnych szans wierzyli, że jutro będą milionerami i głosowali na milionerów, to pękło. I ci ludzie już wiedzą, że zostali nabrani, pokazują środkowy palec - stwierdził gość Mikołaja Lizuta.

Ważna lekcja

Laureat Oscara jest jak najdalszy od porównywania rządów PiS i Trumpa. Choć jak przyznał, podobne jest tylko to, że oba społeczeństwa - polskie i amerykańskie są niezwykle podzielone, "ludzie ze sobą walczą, są wobec siebie wrogo nastawieni".

Jan A. P. Kaczmarek uważa, że to co dzieje się dziś w Polsce "to dla nas niesamowita, być może nawet bezcenna, lekcja demokracji". - Ludzie, którzy dotąd spali - obudzili się, nagle zaczynamy się uczyć czym jest demokracja, gdzie są jej granice. To jest fantastyczne - ocenił. Zwrócił też uwagę na pozytywy, jakie przyniosły rządy Prawa i Sprawiedliwości. A to np. program 500 Plus. - Wyciągnięcie z nędzy milionów ludzi to jest wartość. Nawet walcząc z przeciwnikiem politycznym, musimy pamiętać o tym, że jeżeli on robi coś co jest dobre dla społeczeństwa, to trzeba to zaakceptować - uważa kompozytor.

Jan A. P. Kaczmarek jest pomysłodawcą i organizatorem festiwalu Transatlantyk. Tegoroczna edycja zacznie się w najbliższy piątek - 13 lipca - w Łodzi.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM