Obchodom z udziałem prezydenta Ukrainy ma się przyjrzeć prokuratura. Wojewoda powołuje się na ustawę o IPN

Wojewoda lubelski kieruje do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez szefa Towarzystwa Ukraińskiego. Chodzi o wypowiedź na uroczystościach w Sahryniu, w których uczestniczył prezydent Ukrainy.

Wojewoda lubelski Przemysław Czarnek chce, by prokuratura zbadała wypowiedź, która padła w trakcie niedzielnych uroczystości w Sahryniu na Lubelszczyźnie.Powołuje się na przepis ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej, który przewiduje karę (także więzienia do lat trzech - red.) za publiczne zaprzeczanie "zbrodniom nacjonalistów ukraińskich".

Czytaj też: Prezydenci Polski i Ukrainy osobno w 75. rocznicę rzezi wołyńskiej. "Zamknęliśmy się w swoich bańkach">>>

Zginęło 200-800 osób

Sahryń to wioska na Lubelszczyźnie, której większość mieszkańców w czasie II wojny światowej stanowili Ukraińcy. 10 marca 1944 roku została zaatakowana przez oddziały Armii Krajowej. Zabudowania spalono, mieszkańców zabito. Według różnych szacunków, było od 200 do 800 ofiar.

W niedzielę w Sahryniu był prezydent Ukrainy Petro Poroszenko. Przyjechał na zaproszenie społeczności ukraińskiej, złożył kwiaty przy pomniku upamiętniającym zamordowanych mieszkańców.  Apelował też o wzajemne pojednanie i o to, by nie upolityczniać wydarzeń z przeszłości.

W Sahryniu był też dr Grzegorz Kuprianowicz prezes Towarzystwa Ukraińskiego w Lublinie. I to jego wystąpienie nie spodobało się wojewodzie lubelskiemu.

Co powiedział Kuprianowicz?

Szef lubelskiego Towarzystwa Ukraińskiego powiedział m.in., że w wiosce zginęli obywatele Rzeczpospolitej, ukraińscy "prawosławni mieszkańcy ziemi, na której od stuleci żyli ich przodkowie”. Zginęli z rąk innych obywateli Rzeczpospolitej, „dlatego, że mówili w innym niż większość języku i byli innego wyznania”.

„Ta zbrodnia przeciwko ludzkości popełniona została przez członków narodu polskiego - partyzantów Armii Krajowej będących żołnierzami podziemnego państwa polskiego” - stwierdził dr Grzegorz Kuprianowicz.
Zdaniem wojewody, te słowa są skandaliczne, a uroczystości w Sahryniu były "prowokacją", bo zorganizowano je w lipcu, w rocznicę Rzezi Wołyńskiej z 1943 roku. A do wydarzeń w Sahryniu doszło w marcu 1944 roku.

Czytaj też: Prof. Motyka: Ustawa o IPN otwiera bramę dla osób, które wszędzie wietrzą antypolskie spiski>>>

Według Przemysława Czarnka, wypowiedź Kuprianowicza jednoznacznie zrównała wydarzenia z Sahrynia z wydarzeniami na Wołyniu i w innych miejscach na Kresach.

- Ta wypowiedź zrównuje 130 tysięcy ofiar (Polaków - przyp. red.) ludobójstwa dokonanego przez nacjonalistycznych Ukraińców z kilkuset cywilami ukraińskimi, którzy zginęli w Sahryniu”. Wojewoda uznał, że mogło więc dojść do złamania prawa. Dlatego chce, by sprawą zajęła się prokuratura.

"Swoje słowa głęboko przemyślałem"

W rozmowie z TOK FM Grzegorz Kuprianowicz mówił, że nigdy nie porównywał zbrodni na Wołyniu z tym, co wydarzyło się w Sahryniu.

- Polecałbym panu wojewodzie dokładne przeczytanie moich słów. Niebawem zamieszczę pełny tekst mojego wystąpienia - zapowiedział. Zdaniem szefa lubelskiego Towarzystwa Ukraińskiego, o żadnej prowokacji nie może być mowy. - Są osoby, dla których prowokacją jest fakt, że ktoś publicznie mówi, że jest Ukraińcem i śmie wypowiedzieć swoją wersję przeszłości historycznej. Swoje słowa głęboko przemyślałem. Chciałem wytłumaczyć kontekst historyczny tego, co się tam wydarzyło - podkreślił.
Kuprianowicz przyznał, że ma obawy, jak cała sprawa się zakończy. - Trudno się nie obawiać, gdy członek mniejszości narodowej jest potencjalnie narażony na odpowiedzialność karną. To nie jest sytuacja normalna w państwie demokratycznym. Trudno się nie obawiać, gdy angażowane są struktury państwa. Przecież najwyższym przedstawicielem polskich władz na Lubelszczyźnie jest właśnie wojewoda - dodał w rozmowie z reporterką TOK FM.

Jak stwierdził, niedzielną wypowiedź dokładnie przemyślał i w pełni ją podtrzymuje.

Przypomnijmy, że 27 czerwca przeprowadzono ekspresową nowelizację kontrowersyjnych zapisów ustawy o IPN. Przypisywanie Polakom współodpowiedzialności za nazistowskie zbrodnie nie będzie już karane z urzędu. Przepisy dotyczące ścigania z urzędu wypowiedzi dotyczących "zbrodni nacjonalistów ukraińskich" pozostały jednak bez zmian.

Czytaj też: Szef ukraińskiego IPN o środowej nowelizacji: Normalny dialog polsko-ukraiński nadal nie jest możliwy>>>

DOSTĘP PREMIUM