Franken - tykająca bomba ekologiczna na dnie Bałtyku. "Jest 80 proc. szans, że paliwo zostanie wypchnięte na nasze plaże"

Tankowiec Franken zatonął w kwietniu 1945. Wrak jest coraz bardziej skorodowany. A w zbiornikach może być 1200-1300 tys. litrów paliwa. Samorządowcy z Pomorza apelują do ministra, by powstrzymać groźbę katastrofy.

Franken zatonął po radzieckim bombardowaniu, w zbiornikach miał wtedy prawdopodobnie ok. 2700 ton paliwa. Jak ocenia dr inż. Benedykt Hac, dziś w ocalałych zbiornikach może być "1200-1300 tys. litrów" paliwa.

Wrak leży na dnie 73 lata, przez ten czas konstrukcja ciągle ulegała korozji. I cały czas ulega. A to oznacza, że rośnie groźba wycieku zgromadzonego w zbiornikach paliwa.

- Nie jesteśmy w stanie dokładnie określić, kiedy to może nastąpić. Ale wiemy, że to musi mieć miejsce - mówił w rozmowie z Karoliną Głowacką kierownik Zakładu Oceanografii Operacyjnej w Instytucie Morskim w Gdańsku.

Nieuniknione

Zdaniem dr Hoca, "wydaje się, że mamy jeszcze chwilę czasu". Ale badania pokazują, że sytuacja jest bardzo niebezpieczna. - W miejscu, gdzie nadbudówka łączy się z kadłubem, stwierdziliśmy obecność 12-metrowego pęknięcia. Martwimy się dlatego, że część tego pęknięcia jest świeża. A to oznacza, że kadłub poddawany jest ogromnym naprężeniom i po prostu się rozpada, blacha się rozdziera jak papier - opisywał gość TOK FM.

Informacji dotyczących stanu wraku dostarczyła przeprowadzona wiosną ekspedycja zorganizowana przez Instytut Morski w Gdańsku i Fundację MARE.

Duże zagrożenie. Duże pieniądze

Zaniepokojeni sytuacją są samorządowcy z Pomorza. Zaapelowali do Ministra Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej - Marka Gróbarczyka, "o zabezpieczenie środków finansowych, by zapobiec katastrofie ekologicznej".

Ile kosztować mogą tego typu działania? - Bardzo trudno jest w tej chwili oszacować. Ale myślę że 6-10 mln euro powinno wystarczyć. Ale może być i więcej - stwierdził dr inż. Benedykt Hac.

Paliwo wepchnięte na polskie plaże

Działać trzeba, bo przy spełnieniu się najczarniejszych scenariuszy paliwo ze zbiorników w tankowca może zostać wepchnięte na polskie plaże.

Oczywiście może się okazać, że paliwo wyciekać będzie powoli przez małe otwory w skorodowanym kadłubie. I wtedy jak ocenił naukowiec, " straty środowiskowe będą, ale nie będą wielkie".

- Ale według mnie, niestety, bardziej prawdopodobny jest drugi wariant. Wrak stanowi 130-metrowy element, część główna - gdzie są zbiorniki - w środkowej części jest bardzo mocno podparta, a część dziobowa i rufowa bardzo podmyta. I pod własnym ciężarem może się złamać, właśnie w tym miejscu, gdzie są zbiorniki. Niestety jak wynika z naszych symulacji, 80 proc. wszystkich wiatrów (wiejących w tej części wybrzeża - red.) wpychają ewentualny rozlew paliwa w stronę plaż. Nic nie możemy na to poradzić, taki jest układ roczny prądów i wiatrów - tłumaczył ekspert.

Na ratunek

Według ekologów z Fundacji MARE katastrofie ekologicznej na Bałtyku może zapobiec wypompowanie paliwa ze zbiorników wraku Frankena. A to, jak wylicza Olga Sarna z fundacji, może kosztować nawet 30 mln euro.

Ale to - jak argumentuje w rozmowie z reporterem TOK FM - i tak mniej niż kosztować będzie walka z usuwaniem skutków ewentualnego wycieku.

Fundacja wraz z Instytutem Morskim w Gdańsku prowadzą projekt pn. „Redukcja negatywnego wpływu wycieków paliwa z wraku tankowca Franken”. Ma on na celu "ograniczenie prawdopodobieństwa wystąpienia katastrofy ekologicznej i ekonomicznej w rejonie Zatoki Gdańskiej poprzez opracowanie bezpiecznego dla środowiska planu oczyszczania Frankena oraz zdobycie finansowania na realizację oczyszczania" wraku tankowca.

DOSTĘP PREMIUM