Prof. Kuźniar: Trump się do Putina wyrywa, jak kawaler do narzeczonej w czasie nocy poślubnej

- Putin był szczęśliwy, że wygrał Trump, bo nareszcie ma do czynienia z gościem, który myśli o stosunkach międzynarodowych dokładnie tak samo jak on, tzn. "po łajdacku" - przekonywał w TOK FM prof. Roman Kuźniar.

W Helsinkach odbywa się pierwsze spotkanie w cztery oczy Donalda Trumpa i Władimira Putina. Szczyt miał rozpocząć się w samo południe, jednak rosyjski przywódca się spóźnił. 

- Putin bierze swojego partnera na przeczekanie. Każe mu czekać i ustawia go tym samym w gorszej sytuacji: psychicznej i prestiżowej - ocenił gość TOK FM prof. Roman Kuźniar z Instytutu Stosunków Międzynarodowych UW. 

Szczyt Trump-Putin: Co będzie najtrudniejsze w rozmowach?

Ekspert przypomniał, że amerykański prezydent od dawna nie kryje zachwytu rosyjskim przywódcą. - On się do Putina wyrywa, jak kawaler do narzeczonej w czasie nocy poślubnej - stwierdził profesor. 

- Najbardziej problematyczne w tych rozmowach będzie to, że po stronie amerykańskiej jest człowiek kompletnie nieprzygotowany do rozmów z ważnymi partnerami, którzy są doświadczeni, przebiegli i o dużej wiedzy o stosunkach międzynarodowych. Trump jest  naiwny, pozbawiony wiedzy, a przy tym zadufany w sobie i narcystyczny - uważa prof. Kuźniar.

Czytaj też: Była wiceszefowa MSZ o spotkaniu Trump-Putin: Amerykański prezydent potrafi zaskakiwać

Ekspert z Uniwersytetu Warszawskiego zaznaczył, że spotkania przywódców mocarstw są w normalnej sytuacji dobrym zwyczajem. Jednak w tym przypadku możemy mieć do czynienia "z kombinacją ignorancji, braku doświadczenia i narcyzmu". - Nie możemy przewidzieć, co się może zdarzyć, ze względu na osobowość amerykańskiego prezydenta - dodał gość Mikołaja Lizuta.

Szczyt Trump-Putin: Nikt nie wyjdzie przegrany

Prof. Kuźniar przypomniał, że Donald Trump powiedział przed spotkaniem z prezydentem Rosji, że z powodu głupot, które Ameryka popełniała przez ostatnie pięć lat, stosunki z Rosją są jak najgorsze.

- Czy można sobie wyobrazić większą głupotę i jakiegoś większego samobója, którego strzela sobie w nogę prezydent USA? - pytał. I dodał, że w jego ocenie, "obaj politycy będą grać tak, aby żaden z nich nie wyszedł jako przegrany". 

- Mentalność obu przywódców to "power politics". To trochę powrót do tego, że wielcy mogą robić, co chcą, a mniejsi muszą to wycierpieć. Powrót do logiki polityki siły to jest najgorsza rzecz, jaka dzieje się w związku z tym zbliżeniem między USA a Rosją - zaznaczył profesor oraz dodał: - To dlatego Putin był tak szczęśliwy, że wygrał Trump. Bo nareszcie ma do czynienia z gościem, który myśli o stosunkach międzynarodowych dokładnie tak samo, tzn. "po łajdacku". Chemia od razu będzie między nimi. Świat jest wystarczająco duży, aby się podzielili. 

Prof. Roman Kuźniar przypomniał, że poprzedni ważny szczyt z udziałem Trumpa - rozmowy z przywódcą komunistycznej Korei Płn. - miało przynieść przełomowe efekty w stosunkach obu państw, a także polityce światowej. Rzeczywistość zweryfikowała te oczekiwania. - Już miał być pokojowy Nobel dla prezydenta USA. Trump się w tym pławił - przypomniał profesor i zaznaczył, że do przełomowych działań po rozmowach nie doszło. 

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj audycji! Dowiesz się o: 

  • Jaki wpływ rozmowy będą miały na sytuację w Syrii?
  • Jak Polska odnajdzie się w potencjalnie nowej sytuacji?
  • Jaki wpływ na sankcje nałożone na Rosję ma Donald Trump?

DOSTĘP PREMIUM