Nadpalone karty do głosowania i dokumenty sądowe znalezione w szopie. Sprawą zajęli się śledczy

Dlaczego tego rodzaju dokumenty znalazły się w podwarszawskiej szopie i dlaczego były nadpalone? Możliwych scenariuszy jest wiele, a wśród nich... przeprowadzanie badań dotyczących gaszenia pożarów.

Dokumenty - wśród których były akta sądowe i karty do głosowania w wyborach do Sejmu i Senatu - odnalazła wczoraj w szopie w Gołaszewie policja.

Prokuratura Rejonowa w Pruszkowie wszczęła w sprawie niecodziennego znaleziska śledztwo. Dotyczy ono między innymi ewentualnego niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy publicznych.

Rzecznik Biura Wojciech Dąbrówka tłumaczy jednak, że nawet jeśli w szopie zostały odnalezione karty do głosowania, nie jest to jednoznaczne z naruszeniem prawa. Bo same karty - w przeciwieństwie np. do protokołów głosowania - nie podlegały wymogowi archiwizacji. Możliwe więc, że karty pozostawiła tam firma odpowiedzialna za ich zniszczenie.

Pojawił się też inny scenariusz. Jeden ze strażaków z Ożarowa Mazowieckiego stwierdził w rozmowie z Polską Agencją Prasową, że w szopie, gdzie znaleziono dokumenty, prowadzone były badania naukowe dotyczące gaszenia pożarów w archiwach sądowych.

Czytaj też: Młoda lewica liczy na Roberta Biedronia. "To naturalny lider nowej, progresywnej siły"

O odnalezieniu dokumentów w Gołaszewie wie Krajowe Biuro Wyborcze, ale nie otrzymało od prokuratury i policji szczegółowych informacji na ten temat.

DOSTĘP PREMIUM