W tym województwie pielęgniarki zarabiają najmniej. Masowo biorą L4, szpitale odwołują zabiegi

W rzeszowskim szpitalu klinicznym trwa druga tura negocjacji między protestującymi pielęgniarkami i władzami regionu. Chodzi o podwyżki i zatrudnienie większej liczby pracowników.

Od przeszło dwóch tygodni pielęgniarki na Podkarpaciu masowo biorą zwolnienia lekarskie i nie przychodzą do pracy, przez co szpitale częściowo wstrzymują przyjęcia pacjentów i odwołują planowe zabiegi.

Pielęgniarki żądają podwyżek i zatrudnienia dodatkowego personelu. Ostatnie rozmowy zakończyły się fiaskiem, dlatego obie strony dały sobie niemal tydzień na przedyskutowanie kolejnych propozycji. W środę 18 lipca ponownie usiadły do stołu.

Czytaj też: "Po weekendzie wracamy do rozmów z ministrem". Strajk zdesperowanych pielęgniarek wisi w powietrzu

Zarząd województwa oraz dyrektor rzeszowskiego szpitala zaproponowali pielęgniarkom m.in włączenie do wynagrodzenia zasadniczego 1200 zł brutto - to podwyżka w związku z porozumieniem zawartym pomiędzy Ministrem Zdrowia a Ogólnopolskim Związkiem Zawodowym Pielęgniarek i Położnych.

Tyle tylko, że nie każda pielęgniarka może liczyć na taką kwotę ekstra do pensji - bo wszystko zależy m.in od stażu i systemu pracy.

Sprawdzą sytuację szpitali

Jak informował zresztą związek pielęgniarek, to właśnie na Podkarpaciu pielęgniarki zarabiają najmniej w całej Polsce. W tej sprawie kontrole ma wszcząć NFZ i resort zdrowia.

Marszałek chce, by powstał zespół monitorowania szpitala, który zajmie się badaniem sytuacji finansowej placówki.

Na efekty rozmów czeka około 300 pielęgniarek z innych placówek z regionu.

DOSTĘP PREMIUM