Czerwony pasek nie gwarantuje miejsca w dobrej szkole. Ekspert podpowiada "strategię wygrywającą"

- Najlepiej wybrać jedną szkołę trochę poniżej naszych oczekiwań. Żeby mieć gwarancję, że gdzieś się zakwalifikujemy - proponował w TOK FM były dyrektor jednego z warszawskich liceów.

Nawet uczniowie kończący gimnazjum ze świadectwem z czerwonym paskiem mają obecnie problem z dostaniem się do dobrych szkół średnich.

W stolicy uczniowie mogli w tym roku wybrać osiem szkół, do których chcieli się dostać, ale jak zaznacza ekspert Wiesław Włodarski, były dyrektor liceum im. Ruy Barbosy, nawet to nie gwarantowało, że zostaną zakwalifikowani do którejś z nich. 

- System, którego używa Warszawa, kwalifikuje młodego człowieka do jednego oddziału położonego najwyżej w jego własnej liście preferencji - tłumaczył w TOK FM nauczyciel. 

Jak dostać się do wymarzonej szkoły?

- Strategią wygrywającą będzie wybór spośród tych ośmiu szkół, jednej takiej, którą uznajemy za będącą troszeczkę niżej niż to, czego oczekujemy. Tak na wszelki wypadek. Żeby mieć gwarancję, że gdzieś się zakwalifikujemy - zaznaczył Włodarski. 

Może się jednak okazać, że kryteria przyjęcia w wybranych przez dziecko szkołach wzrastają, ponieważ szkoła musi zmniejszyć liczbę dostępnych klas, a więc przyjmie mniej uczniów.

- To z kolei jest spowodowane przygotowaniami do kolejnego roku. Takiego małego armagedonu, kiedy dwa roczniki będą startować do szkół. Sal natomiast pozostaje tyle samo - mówił gość TOK FM.

Dlaczego? Bo o miejsca w szkołach ponadpodstawowych walczyć będą absolwenci ostatnich klas gimnazjów i uczniowie kończący VIII klasę podstawówki.

- Rozmawiałem z panią minister Zalewską i usiłowałem ją namówić na zmniejszenie tempa tej reformy. Na zastanowienie się nad skutkami. Niestety odniosłem wrażenie, że nieważne są argumenty, a to żeby wykonać zadanie - mówił Wiesław Włodarski. 

Świadectwo z czerwonym paskiem: nie wszystko stracone

Co ma zrobić uczeń, który ma świadectwo z czerwonym paskiem i bardzo dobre oceny, a mimo to nie dostał się do wybranych szkół? - pytał w Pierwszym Śniadaniu w TOK-u Piotr Maślak.

- Trzeba złożyć odwołanie do jednej z tych wymarzonych szkół i czekać. Uzupełniająca część rekrutacji została przełożona na koniec sierpnia i to wtedy pojawiają się duże przetasowania wśród uczniów. Pojawiają się miejsca - radził ekspert.

Miejsca w szkołach pojawiają się, kiedy uczeń zakwalifikowany do przyjęcia nie złoży dokumentów. Wówczas szkoły kwalifikują do przyjęcia kolejne osoby z odpowiednią liczbą punktów. 

- Ci uczniowie, którzy są naprawdę dobrzy, zostaną przyjęci, bo dyrektorom zależy, żeby mieć dobrych uczniów - uspokajał nauczyciel.

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj! Z audycji dowiesz się o:

  • czemu powinna służyć szkoła ponadgimnazjalna;
  • na co stawiają nacisk obecne szkoły;
  • dlaczego w szkole mało uwagi poświęca się kompetencjom mającym znaczenie w dorosłym życiu

DOSTĘP PREMIUM