Plotka na Facebooku może prowadzić do linczu? Indie walczą z fake newsami

Facebook najwięcej użytkowników ma w Indiach. - Dla tych ludzi jest to podstawowe źródło informacji, ale są w tym nowi i nie wiedzą jeszcze, co jest prawdziwe - tłumaczył w TOK FM Patryk Kugiel z PISM.

W ostatnich tygodniach w Indiach doszło do linczów, w których zginęło kilkanaście osób, a kilkadziesiąt zostało rannych. Do przemocy dochodziło przez nieprawdziwe informacje rozpowszechniane w mediach społecznościowych. W Indiach, Birmie czy na Sri Lance plotki pojawiające się na Facebooku czy komunikatorze WhatsApp prowadzą do przemocy, a nawet zabójstw. 

Lincze w Indiach: powody

Jak zaznaczył w TOK FM Patryk Kugiel z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, częstym powodem wybuchu przemocy, są plotki rozpowszechniane o obcych, przyjezdnych, pojawiających się w danej społeczności. 

- Obecnie popularne są plotki, które mówią, że przyjeżdża obcy do lokalnej społeczności i jest posądzony o to, że jest porywaczem dzieci. Na tym tle najczęściej zdarzają się lincze w Indiach, które prowadzą do śmierci. Jest już 20 ofiar śmiertelnych. Drugą, często pojawiającą się plotką jest ta, mówiąca, że ktoś przyjechał wycinać nerki - tłumaczył specjalista.

Ekspert przypomniał, że w zeszłym roku, w mediach społecznościowych w Birmie pojawiło się wiele plotek antymuzułmańskich, m.in. o składowaniu broni czy gwałtach, co doprowadziło do masowych przesiedleń ludności Rohingya. 

Z kolei wiosną tego roku doszło do zamieszek antymuzułmańskich na Sri Lance, które były spowodowane pojawieniem się niesprawdzonych informacji na Facebooku. 

Winne platformy Facebook i WhatsApp?

W Indiach komunikatora WhatsApp używa ćwierć miliarda osób, a prawie 300 mln korzysta z Facebooka. 

- Dla tych ludzi jest to podstawowe źródło informacji, ale są w tym nowi i nie wiedzą jeszcze, co jest prawdziwe i jak to zweryfikować - podkreślił Patryk Kugiel.

ONZ oskarżył Facebooka o stworzenie platformy, która umożliwiła rozpowszechnianie plotek o muzułmanach atakujących kobiety.

- Natomiast rząd Indii wzmaga presję na Facebooka i WhatsAppa  domagając się od nich pewnych konkretnych zachowań - wyjaśniał ekspert, ale zaznaczył, że w wioskach, w których dochodzi do napięć, lokalni politycy wciąż używają bardzo tradycyjnych metod: -  Wysyłają ludzi na ulice z megafonami, którzy mówią, żeby nie ufać pewnym informacjom, że to fake newsy.

- Indie bardzo chciałyby mieć dostęp do serwerów Facebooka czy WhatsApp . To jest też dla nich kwestia bezpieczeństwa. Demonstranci i terroryści też komunikują się na Facebooku. W interesie polityków jest to, żeby mieć dostęp do tych informacji, aby wiedzieć, co kto pisze, żeby inwigilować obywateli.

Według specjalisty ograniczenia techniczne nie rozwiązują problemu, ponieważ pojawia się problem ograniczenia wolności

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj! Z audycji dowiesz się o: 

  • jak szybko informacje podane w mediach społecznościowych mogą doprowadzić do wybuchu przemocy;
  • jak wcześniej Indie próbowały walczyć z fake newsami;
  • jakie kroki zaproponował Facebook.

Organizacje pomagające kobietom-ofiarom przemocy przeszkadzają min. Ziobrze"

DOSTĘP PREMIUM