"Wczoraj polska policja porwała i pobiła Dawida". Szukano go kilka godzin

Dawid Winiarski, który został zatrzymany podczas protestu przed Sejmem został odnaleziony po kilku godzinach w jednym ze szpitali. Sylwester Marczak z KSP zapewnił, że wszystkim zatrzymanym został umożliwiony kontakt z adwokatem.

Wczoraj Sejm przegłosował nowelizację ustawy, która umożliwia PiS obsadzenie Sądu Najwyższego swoimi nominatami i w konsekwencji wybór I prezesa. Przez cały dzień pod budynkiem parlamentu protestowali obywatele. Wieczorem policja zatrzymała czterech demonstrantów.  

Jednym zatrzymanych był Dawid Winiarski, którego policja wyprowadziła z tłumu. 

"Wczoraj polska policja porwała i pobiła Dawida. Porwała człowieka z ulicy, pobiła go i ukrywała przez wiele godzin. Tak było wczoraj, a będzie jeszcze gorzej" - napisała Natalia Beza Pancewicz.

W sieci dostępne jest nagranie z zatrzymania. 

Po zatrzymaniu Dawid trafił do szpitala. Na poniższym nagraniu Dawid opowiada o pobiciu i urazach, jakich doznał w trakcie zatrzymania. 

Dawid jest jedną z czterech osób, które zostały wczoraj zatrzymane. Pozostałe to: Bartek Adamczyk, Jakub Skrzyperk i Piotr Szczęśniak.

Rzecznik policji: "reakcja policjantów była prawidłowa"

- W tłumie osób znajdowała się grupa osób agresywnych i te cztery osoby zostały zatrzymane przez policjantów. Mówimy o naruszeniu nietykalności fizycznej funkcjonariuszy - tłumaczył w rozmowie z tokfm.pl rzecznik Komendy Stołecznej Policji Sylwester Marczak. 

Zatrzymanym grozi do trzech lat pozbawienia wolności. W tej chwili prowadzone są czynności. Przesłuchiwani są świadkowie i policjanci. Wszystkie osoby zatrzymane znajdują się obecnie w areszcie. 

- Zaprzeczam informacjom, które się pojawiły, że ktoś z zatrzymanych znajduje się w tej chwili w szpitalu - mówił rzecznik oraz dodał: - W każdym przypadku, w którym osoba zatrzymana żądała kontaktu z adwokatem, taki kontakt został umożliwiony. Wbrew informacjom, które pojawiły się w mediach społecznościowych, że nie wskazywano informacji, że ktoś został zatrzymany, m.in. rodzinie, to wszystkim zatrzymanym został umożliwiony kontakt z adwokatem. 

Według Sylwestra Marczaka doszło do czynnej napaści demonstrantów na policjantów - Możemy mówić o takich zachowaniach jak uderzenie w twarz jednego z policjantów, mamy szarpanie policjantów, rzucanie w nich przedmiotami. To takie główne zachowania - mówił rzecznik. 

- W mojej ocenie zachowanie policjantów było zdecydowane i takie też powinno być w przypadku, kiedy mamy do czynienia z łamaniem prawa. Stawianie czynnego lub biernego oporu, wiąże się zawsze z użyciem siły fizycznej ze strony policjantów. Policjanci zachowali się w sposób prawidłowy. Kiedy jest stawiany opór ze strony zatrzymanych, policjant ma obowiązek użycia siły - tłumaczył Sylwester Marczak.

Dawid Winiarski odnaleziony w szpitalu

Joanna Scheuring-Wielgus była pierwszą osobą, która dotarła do Dawida Winiarskiego w szpitalu. 

- Opowiedział mi, że kilkukrotnie został rzucony na ziemię, o ścianę. Był kopany, bity - mówiła w rozmowie z tokfm.pl posłanka. 

Czy Dawid nie chciał skontaktować się z rodziną? 

- Nie wiem jak było, natomiast nie mieliśmy w ogóle z nim kontaktu. Przecież nie miał telefonu. Byłam z adwokatem cały czas w kontakcie, jak również z jego mamą. Bardzo długo nie dostawaliśmy informacji o tym, gdzie Dawid jest. Mnóstwo było informacji, które były mylne. Bardzo długo jeździliśmy po szpitalach i próbowaliśmy ustalić, gdzie jest - opowiadała Joanna Scheuring-Wielgus oraz dodała: W szpitalu na Banacha, do którego przyjechaliśmy próbując ustalić, gdzie jest, okazało się, że Dawid nie widnieje w ogóle w żadnym rejestrze. Jakby się rozpłynął w powietrzu. 

- Bardzo to nas wtedy zaniepokoiło, bo wiedzieliśmy, że wyjechał [spod Sejmu - red.] karetką. Nie wiedzieliśmy tylko gdzie. Pojechaliśmy później do szpitala na Lindleya i powiedziano nam, że policjanci kogoś przywieźli - tłumaczyła polityczka.

- Dawid nawet nie wiedział, gdzie jest. Dostałam się tam pierwsza, zadzwoniłam po adwokata i adwokat do niego przyjechał. Miał zrobione wszystkie badania. O piątej rano został wywieziony na komisariat na przesłuchanie - mówiła posłanka. 

Napięcie wzrasta

Z mecenasem Jarosławem Kaczyńskim połączyła się Hanna Zielińska w Wieczorze TOK FM już w piątek (20 lipca). Prawnik mówił sprzed siedziby komisariatu policji na Wilczej w Warszawie. Czekał na spotkanie z jedną z kilku osób zatrzymanych podczas protestu w obronie Sądu Najwyższego przed Sejmem.

- Mamy poczucie bezradności. Poziom napięcia między demonstrantami a policją wzrasta. Następuje przekraczanie wzajemnych granic fizycznych - zauważyła Hanna Zielińska, według której atmosfera jeszcze kilka dni temu była znacznie lepsza.

- Im bardziej oddalamy się od praworządności w sądach, tym bardziej policja sobie pozwala - skwitował mecenas Jarosław Kaczyński. - Czy to kwestia przyzwolenia na przekraczanie granic czy realizowanie instrukcji? - zapytała Hanna Zielińska. - Jeżeli dostaliby takie instrukcje, to byłoby bardzo źle - ocenił mecenas.

DOSTĘP PREMIUM