Szymon Hołownia idzie na protest przed Senatem w obronie Sądu Najwyższego. Boi się, że Polska straci niepodległość

Szymon Hołownia, katolicki publicysta, zapowiada na Facebooku, że weźmie udział w proteście przed Senatem przeciwko przejęciu Sądu Najwyższego przez PiS. Dziennikarz obawia się, że przez demontaż państwa przez partię rządzącą Polska może stracić niepodległość.

Wtorkowy protest organizowany przez ruchy obywatelskie przed Senatem, jest planowany na wiele godzin i rozpocznie się o godzinie 14, ale główna część manifestacji jest zaplanowana na 19. Swój udział zadeklarował Szymon Hołownia, który wyjaśnił, że nie interesuje go partyjna nawalanka, ale zmiany wprowadzane przez PiS (w tym próbę usunięcia I Prezes Sądu Najwyższego z urzędu - red.) uważa za demontaż państwa.

"Przejęcie władzy sądowniczej przez ustawodawczą i wykonawczą to nie jest reforma, to przekroczenie wszelkich granic" - pisze Hołownia. Ostrzega, że upartyjnienie sądów i reszty wymiaru sprawiedliwości, obróci się w końcu przeciwko samemu PiS-owi. Kiedy? Według Hołowni możliwe jest, że za kilka kadencji wybory wygrają faszyści i komuniści i wtedy wymiar sprawiedliwości będzie podporządkowany ich interesom. Uprzedzając argumenty sceptyków pisze, że w świecie gdzie bratają się prezydent USA i Rosji, czyli Donald Trump i Władimir Putin, jest to coś, co trzeba brać pod uwagę.

Polska straci niepodległość?

"Partia nominująca zarazem rząd i sądy, sądzące te rządy, to nie demokracja, to totalitaryzm. Partia, która rządzi w tej chwili, wygrała wybory do Sejmu, nie do Sądu" - tłumaczy Hołownia.

"Politycy PiS i PO niech się na zmianę wsadzają do pierdla, skoro lubią. Ale jak ja spojrzę w lustro, gdy Polska przez to co się dzisiaj, w lipcu, dzieje, za pokolenie czy dwa utraci tak dziś fetowaną niepodległość. Dzieci zapytają mnie: 'Gdzie byłeś?' Co im powiem? Że był lipiec, byłem na działce?" - pisze dziennikarz.

Hołownia przyznaje, że nie ma mentalności wiecowej i nie lubi krzyczeć. "We wtorek, gdy Senat będzie procedował przyjęte przez Sejm ustawy, koło 19.00 stanę więc sobie gdzieś w okolicy, na uboczu innych demonstracji i będę tak sobie stał. W nadziei, że stanie obywatela na chodniku nie jest jeszcze nielegalne" - pisze. Przyznaje, że nie będzie mógł być przed parlamentem cały czas, bo musi zarabiać na pensje senatorów, prezydenta i policji. Na znak protestu będzie woził za szybą samochodu białą kartkę.

"Będę woził za przednią szybą auta zwykłą białą kartkę A4. Wystawię ją za szybą okna w domu. Takie sytuacje domagają się symbolu" - uważa Hołownia.

DOSTĘP PREMIUM