Będzie proces w sprawie wypadku byłej premier Beaty Szydło. Jest decyzja sądu w Oświęcimiu

Będzie proces w sprawie wypadku byłej premier Beaty Szydło - zdecydował sąd rejonowy w Oświęcimiu. Na jego warunkowe umorzenie nie zgodził się oskarżony Sebastian K., który jak twierdzi - nie czuje się winny.

Kiedy rozpocznie się proces? To kwestia dwóch lub trzech miesięcy. Jak wyjaśnia reporterka Radia TOK FM Katarzyna Młynarczyk akt oskarżenia jest już gotowy.

Wystarczy nieco tylko zmienić wniosek prokuratury o warunkowe umorzenie śledztwa, prowadzący je prokurator uzupełnił go już o listę świadków. Będzie ich około stu.

- Zrobię wszystko co w mojej mocy, żeby wykazać, że winę za to zdarzenie ponosi ktoś inny. Nie wiem kto, na pewno nie ponosi jej mój klient - mówi obrońca oskarżonego mecenas Władysław Pociej.

Przy takiej ilości świadków do przesłuchania proces może trwać nawet od 2 do 3 lat.

Wypadek Beaty Szydło

Do wypadku z udziałem byłej premier doszło 10 lutego 2017 roku. Kolumna trzech rządowych aut wyprzedzała fiata seicento. Kierowca samochodu przepuścił pierwszy z nich i zaczął skręcać w lewo, uderzając w auto, w którym jechała Beata Szydło. Spór dotyczy tego, czy kolumna jechała z sygnałami świetlnymi i dźwiękowymi, które dają jej uprzywilejowany status. Biegli stworzyli kompleksową opinię, jednak nie byli w stanie ustalić, czy włączone były sygnały dźwiękowe.

Po ponad roku prokuratura zakończyła śledztwo, wnioskując o uznanie kierowcy seicento za winnego, jednocześnie wnosząc o umorzenie śledztwa. Na taki scenariusz nie zgadza się oskarżony o spowodowanie wypadku Sebastian K. 

DOSTĘP PREMIUM