"Lekarze poznają pracowników Amazona po stopach. Są często owrzodzone, mają rany otwarte"

- Amazon pokazuje czyste hale i mówi "zobaczcie, to wcale nie wygląda tak źle". A problem polega na wyśrubowanych normach pracy - mówił w TOK FM Grzegorz Ilnicki z OPZZ Konfederacja Pracy.

Szefowa ministerstwa rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska zwróciła się do Głównego Inspektora Pracy z prośbą o kontrole w centrach logistycznych firmy Amazon działających w Polsce.

To efekt medialnych doniesień na temat skrajnie trudnych warunków pracy w tej firmie.

- Lekarze poznają pracowników po stopach. Są często owrzodzone. Pracownicy mają otwarte rany, problemy z kręgosłupem, depresję. Nie biorą zwolnień, bo to się kończy wyrzuceniem z pracy - mówiła w Analizach w TOK FM Adriana Rozwadowska z "Gazety Wyborczej", która w swoich tekstach wielokrotnie poruszała tematykę warunków pracy w Amazonie.

- Co miesiąc trzeba wyrobić większą normę. Jeżeli komuś nie uda się cztery razy, zostaje zwolniony. Pracownik "robi" 20 km dziennie - wymieniała.

Jak mówiła, firmy takie jak Amazon szantażują państwa, wymuszając na nich swoje zasady traktowania pracowników. Dziennikarka tłumaczyła, że korzystają one z różnych luk prawnych. Mogą ustalać sobie dowolne normy pracy, bo kodeks pracy tego nie reguluje, a PIP nie ma narzędzi, żeby kontrolować.

Jakim prawem muszą pracować coraz intensywniej?

Jak to wygląda w praktyce, wyjaśniał w TOK FM Grzegorz Ilnicki z Ogólnopolskiego Pracowniczego Związku Zawodowego Konfederacja Pracy

- Wątki dotyczące naruszania praw pracy funkcjonują w wysublimowany sposób. Amazon, kiedy broni się przed oskarżeniami, pokazuje czyste hale i mówi "zobaczcie, to wcale nie wygląda tak źle".

- A problem polega na wyśrubowanych normach pracy, czyli liczbie czynności, które trzeba wykonać w określonym czasie - mówił Ilnicki.

Tłumaczył, że Kodeks pracy mówi, że normy są ustalane z uwzględnieniem osiągniętego poziomu techniki i organizacji pracy. Mogą być one zmieniane w miarę wdrażania technicznych i organizacyjnych usprawnień zapewniających wzrost wydajności pracy.

- Co takiego dzieje się z kwartału na kwartał, co usprawiedliwiałoby mówienie ludziom, że muszą pracować wydajniej? - pytał retorycznie.

Kultura dialogu w stylu Amazona

Przedstawiciele Amazona już cztery razy odmówili udziału w audycji TOK FM. Przesłali nam jednak pismo, w którym zapewniają, że "w Amazon wyznaje się kulturę dialogu i chętnie odpowiada na wszystkie pytania, a centra są otwarte dla mediów i zwiedzających".

- Nie wiem, co miałabym oglądać w halach, nie jestem inspektorem BHP.  Wystarczą mi rozmowy z pracownikami. Relacje o tym, że tej pracy nie wytrzymują. Jest też opinia biegłego ds. BHP z tego roku, który po wizycie w hali Amazona stwierdził, że praca w Amazonie nie jest przystosowana do możliwości fizycznych i psychicznych człowieka - skomentowała Adriana Rozwadowska.

Powiedzieli "dość"

Przypomnijmy - Jeff Bezos, założyciel i największy udziałowiec Amazona, jest na pierwszym miejscu listy najbogatszych ludzi świata sporządzonej przez Bloomberga. Jego pracownicy nie są jednak zadowoleni ze sposobu, w jaki firma pomnaża swoją fortunę. Stworzyli międzynarodową akcję protestacyjną.

W ubiegłym tygodniu, w czasie Prime Day, czyli dni specjalnych wyprzedaży,  pracownicy w kilku krajach w Europie uzgodnili, że przeprowadzą akcje protestacyjne. W Hiszpanii w strajku wzięło udział 1800 osób, w Niemczech strajkowało już osiem centrów logistycznych. Jak przebiegała akcja protestacyjna w Polsce?

- Namawialiśmy pracowników, aby pracowali w tych dniach bezpiecznie, aby nie pracowali na niesprawnym sprzęcie, na niesprawnych stanowiskach. Aby chodzili do toalety, kiedy mają taką potrzebę, pili wodę. Korzystali z pełnych 15 minut przerwy – mówiła w TOK FM Agnieszka Mróz z Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Inicjatywa Pracownicza poznańskiego Amazona.

DOSTĘP PREMIUM