"Kamil powiedział: Umarła demokracja, umarła Kora". Prof. Środa o ostatnich chwilach Kory

- Energia nie opuściła ją prawie do samego końca - tak o zmarłej Oldze Korze Sipowicz mówiła w TOK FM prof. Magdalena Środa, która była jedną z osób, które towarzyszyły Korze w ostatnich chwilach przed śmiercią.

W sobotę rano po kilku latach walki z chorobą nowotworową zmarła Olga Kora Sipowicz. Wokalistka grupy Maanam była jedną z największych gwiazd polskiego rocka. 

Kora nie żyje: "Umarła demokracja, umarła Kora"

Jedną z osób, które towarzyszyły Korze w ostatnich chwilach przed śmiercią, była profesor Magdalena Środa.

- Załamanie nastąpiło tydzień temu. Energia nie opuściła ją prawie do samego końca. Odeszła w najlepszych warunkach z możliwych, w domu, wśród przyjaciół - powiedziała na antenie Radia TOK FM.

Środa zwróciła uwagę na to, że Kora była osobą zaangażowaną w ruchy kobiece, m.in. w Kongres Kobiet.

- Kora należała do tego etosu ludzi, którzy o demokrację walczyli. Kora nie jest tylko piosenkarką. To był etos, to był ruch, nowy styl życia, wyrażania się. Kamil powiedział coś bardzo znamiennego: "umarła demokracja, umarła Kora" - podkreśliła etyk. 

Kora nie żyje: Joanna d'Arc demokracji

Na antenie Radia TOK FM artystkę wspominał również Tomasz Raczek. Zdaniem dziennikarza Kora rozpoczyna dzisiaj nowe życie. Nie gwiazdy, nie ikony, ale legendy.

- Ona była Joanną d'Arc demokracji w Polsce. Paradoks jest taki, że umarła w momencie, kiedy ta demokracja skryła się za chmurami - tak jak w jej piosence. Wszystko, o co walczyła, zaczęło być stawiane w wątpliwość - podkreślił.

 -  To zły moment na odchodzenie, bo nie ma się poczucia spełnienia, ale może będzie coś ważniejszego. Dzisiaj umarła Kora, ale jednocześnie urodziła się prawdziwa ponadpokoleniowa legenda. Kora będzie na sztandarach. Przyjdzie taki moment, kiedy jej piosenki, jej poezja będzie traktowana, jak piosenki Jacka Kaczmarskiego. Ludzie będą ich słuchali po to, aby się wzmocnić - ocenił. 

Zobacz: "Kora będzie na sztandarach. Była Joanną d'Arc demokracji w Polsce". Raczek o śmierci przyjaciółki

Kora nie żyje: herbata miłości i książki

Raczek przypomniał również czasy, w których był sąsiadem Kory.

- Wpadałem do niej często na herbatę miłości, którą sama zaparzała. I przy tej herbacie miłości opowiadaliśmy sobie co jest ważne, ale z reguły opowiadała mi o swoich lekturach. Nie znam nikogo, kto by więcej czytał od Kory. Czytała bez przerwy, ale potem potrzebowała czegoś, co jest dzisiaj rzadkością: mianowicie rozmowy. Najpierw potrzebowała przeczytać, potem przegadać, poświęcić cały wieczór temu tematowi - mówił. 

DOSTĘP PREMIUM