Rząd chce ściągać do pracy Filipińczyków. "Nasz kraj jest im bliski kulturowo ze względu na wiarę katolicką"

Jeszcze tej jesieni Polska ma nadzieję zawrzeć wstępne porozumienie z rządem Filipin w sprawie sprowadzania nad Wisłę pracowników.

Według szacunków firm doradczych, w Polsce stale brakuje przynajmniej 150 tys.  pracowników w różnych branżach. Braki odczuwane są we wszystkich branżach, w szczególnie trudnej są firmy zajmujące się handlem, logistyką i produkcją. 

- To są trzy gigantyczny gałęzie gospodarki, które odczuwają gigantyczne niedobory kadrowe i również takie, które rekrutują bardzo wielu pracowników - mówi Andrzej Kubisiak z WorkService, dodając, że w 2017 roku te trzy branże w największym stopniu za te wakaty odpowiadały. 

Ratunkiem mają być m.in. pracownicy z Filipin. W kraju liczącym około 110 milionów obywateli już dziś co 11 jest delegowany do pracy za granicą. Zatrudnianie nad Wisłą - miałyby koordynować tamtejsze rządowe agencje zatrudnienia.

Branża IT, medyczna i budowlana

Resort rodziny i pracy podkreśla, że Polsce zależy na pracownikach wysoko wykwalifikowanych, m.in. z branży IT, medycznej i budowlanej. 

- Mam nadzieję, że jesienią uda nam się zawrzeć przynajmniej takie wstępne porozumienie - zapowiedział wiceminister resortu rodziny, pracy i polityki społecznej Stanisław Szwed, zaznaczając, że do rozmów doszło na prośbę strony filipińskiej.

Bo - jak mówi - Filipiny myślą o Polsce m.in. z powodu bliskości kulturowej.

- Wybrano Polskę, bo nasz kraj jest im bliski kulturowo, m.in. ze względu na wiarę katolicką - dodał wiceminister.

Zobacz także: Brakuje elektryków, kierowców, sprzedawców. Rząd PiS szykuje ułatwienia dla cudzoziemców

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM