"Kora miała straszne życie. Gdy przestało być potworne, rozkwitła". Hanna Bakuła wspomina przyjaźń z Korą

Musiało dojść do trzech przypadkowych spotkań, aby Hanna Bakuła i Kora zostały przyjaciółkami. - Gdy zobaczyłam ją po raz pierwszy była na bosaka i miała jakieś siatki z jedzeniem - wspomina artystka.

W sobotę, 28 lipca, zmarła artystka i wokalistka zespołu Maanam - Kora, czyli Olga Sipowicz. Na antenie Radia TOK FM Hanna Bakuła opowiedziała o momencie, w którym poznała Korę. 

Kora i czasy hipisowskie 

- Właściwie to myśmy zaprzyjaźniały się trzy razy. Pierwszy raz, gdy byłam na pierwszym roku akademii, poznałyśmy się u mojego kolegi. Kora zrobiła na mnie fantastyczne wrażenie. Była na bosaka i miała jakieś siatki z jedzeniem. Była strasznie śmieszna, bardzo mi się spodoba - opowiada malarka. 

Kora i era Maanamu

Od momentu minęło trochę czasu, aż artystki spotkały się po raz kolejny.

- W Toruniu, na Bielanach, był koncert Maanamu. Przychodzę na koncert, patrzę, a tu ta sama dziewczyna - wspomina Bakuła, dodając:

- Podeszłam do niej, przypomniałam jej wizytę u Wiesia, no i obiecałyśmy sobie dozgonną przyjaźń. Gdyby nie to, że wkrótce wybierałam się do Ameryki, znajomość ta na pewno trwałaby dalej.

Po powrocie Bakuły do Polski, artystki znowu spotkały się przypadkowo, ale tym razem przyjaźń połączyła je na 10 lat.

- Miałam wernisaż w galerii Tadeusza Nyczka. Był wieczór, około godz. 22, staliśmy na zamkniętej dla ruchu ulicy. Patrzymy, a po drodze jedzie mały fiat i trąbi potwornie. W środku siedzi rozwścieczona kobieta i krzyczy: "Jak idziecie!". To była Kora - wspomina Bakuła. - Ja na to: Kora, co Ty się tak drzesz. I od tego momentu zaskoczyło - dodaje.

- Jak tylko przyjeżdżałam do Polski, ciągle spędzałyśmy razem czas. Takie 10 lat przyjaźni. Potem przez moje wyjazdy i przez to, że nie mogłam do niej dojechać na wieś, rozleciało się nam. Zresztą, myśmy nie musiały się widywać, myśmy się strasznie lubiły - podkreśla artystka.

Zobacz także: Założyciel zespołu Maanam: Wielokrotnie byłem w trudnej sytuacji. Kora nigdy nie odmówiła mi pomocy

Hanna Bakuła stworzyła kilkadziesiąt portretów Kory. - Ona miała straszne życie. Gdy przestało być potworne, rozkwitła podwójnie. Była piękną kobietą, wyjątkowym zjawiskiem - mówi malarka. 

- Była jak planeta. Nawet nie meteorem. Poruszała się po jakieś orbicie. W tym swoim poczuciu artyzmu była absolutnie niezależna. Myślę, że nie było osoby, która mogła na nią wpłynąć - ocenia.

DOSTĘP PREMIUM