Pawłowski: Przede wszystkim trzeba krytycznie mówić o Powstaniu Warszawskim

Borowi-Komorowskiemu nie można zarzucić niczego poza tym, że podjął fatalną decyzję o wybuchu powstania w Warszawie - stwierdził Jan Wróbel. O Powstaniu Warszawskim dyskutował wspólnie z komentatorami.

W studiu TOK FM byli komentatorzy: Martyna Bunda z "Polityki", Michał Szułdrzyński z "Rzeczpospolitej" oraz Łukasz Pawłowski z "Kultury Liberalnej".

Jan Wróbel pytał o opinię na temat wykorzystywania powstańców warszawskich w prekampanii wyborczej przed wyborami samorządowymi. Kontekstem, jak zaznaczył, jest zaskakująco szeroki. Jest to m.in. oburzenie na spot wyborczy Rafała Trzaskowskiego (sprzed 9 lat), w którym wystąpił Michał Żebrowski. Aktor, który jest przyjacielem Trzaskowskiego, w krótkim wideo odgrywa scenę egzekucji, w czasie której krzyczy: "Za Rafała!". On sam wyjaśniał na Facebooku, że scena miała związek ze spektaklem na podstawie "Kordiana" Juliusza Słowackiego, w którym wówczas grał. Jan Wróbel, mówiąc o powstańczym kontekście prekampanii wyborczej, wspomniał również o zapowiedziach Patryka Jakiego, dotyczące wsparcia weteranów zrywu m.in. poprzez zapewnienie im darmowej komunikacji indywidualnej.

Łukasz Pawłowski zwrócił uwagę na fakt wykorzystywania pamięci o Powstaniu Warszawskim w celach komercyjnych, m.in. udziału Mike'a Tysona w spocie jego dotyczącym.

- Można mówić o Powstaniu, o próbach upamiętnienia, o muzeach. Przede wszystkim trzeba jednak krytycznie mówić o tym zrywie, a nie tylko mówić, jak było świetnie. To, co jest najgorsze, to wulgaryzacja tej pamięci. Polska prawica z radością obserwuje, jak Mike Tyson wypowiada się na temat ważności Powstania, ubrany w koszulkę reklamową i z powstańczą opaską na ręku. Mimo mojego krytycyzmu dla tego zrywu, jest to jednak oburzające - stwierdził.

- Mnie nie przeszkadzają powstańcy na plakatach. Ale myśmy nie dotknęli problemu, jaki mamy w ogóle z wojną. Wstrząsnęło mną badanie, z którego wynika, że polskie społeczeństwo ma przekraczający 20 proc. odsetek osób postromantycznych. Średnio na świecie jest to 5 proc. Oczywiście, że korzenie są w wojnie, w Powstaniu - zwracała uwagę Martyna Bunda. Dodała, że chciałaby, żebyśmy jako społeczeństwo zaczęli leczyć te demony.

Michałowi Szułdrzyńskiemu zaś podoba się sposób, w jaki władze Muzeum Powstania Warszawskiego organizują obchody rocznicy wybuchu Powstania. - Od powstańców trzeba się uczyć postawy, to są ludzie, którzy działają w dziesiątkach organizacji. Całą swoją postawą świadczyli o pewnych wartościach - mówił.

Powstanie Warszawskie - wydarzenie czy decyzja?

Jan Wróbel skierował jednak dyskusję na tory oceny historycznej samej decyzji. I wyszedł z pewną inicjatywą. - Moglibyśmy jednak odebrać most Borowi-Komorowskiemu, bo była to bardzo zła decyzja, podjęta w patriotycznej, rzecz jasna, intencji. Borowi nie można zarzucić niczego poza tym, że podjął fatalną decyzję wojskową, bo nie dorósł do decydowania w tak trudnych warunkach - stwierdził Jan Wróbel.

To właśnie gen. Tadeusz Bór-Komorowski podjął decyzję o wybuchu powstania w Warszawie 1 sierpnia 1944 roku. Rozkaz w tej sprawie podpisał 31 lipca płk Antoni Chruściel "Monter".

CZYTAJ WIĘCEJ: 31 lipca 1944 w głosowaniu wygrali przeciwnicy powstania. Jak to się stało, że wydano rozkaz?

Prowadzący Poranek Radia TOK FM zaznaczył, że to właśnie imię gen. Bora-Komorowskiego nosi warszawski most. - Żeby to był most Powstańców Warszawskich, sławiący postawę ludzi, którzy wykonują rozkaz, bo wierzą, że to jest dobre dla kraju. On powinien mieć popiersie w Muzeum Powstania Warszawskiego, ale nie powinien być punktem odniesienia - dodał Jan Wróbel.

Adam Michnik o "kompleksie", jaki ma Kaczyński. "Trzeba szukać wyjaśnień w życiu osobistym"

DOSTĘP PREMIUM