Cimoszewicz o Sejmie Kuchcińskiego: To nie jest parlament. To są koszary zarządzane przez kaprala

Wg Włodzimierza Cimoszewicza, nie można dopuścić do tego, by rządzący nie ponieśli kary, za swoje działania. B. premier ostrzegał, że działania władz wobec przeciwników mogą być ostrzejsze. I porównał Sejm do koszar.

Choć sondaże nie dają szans opozycji, Włodzimierz Cimoszewicz przekonywał w TOK FM, że rządy PiS i jego sojuszników się skończą. - Nie wiem, kiedy nastąpi zmiana władzy. Ale to, że nastąpi, jest pewne i oczywiste. Upadł faraoński Egipt, Imperium Rzymskie, III Rzesza i Rosja stalinowska, więc upadnie także IV RP - ocenił w rozmowie z Karoliną Lewicką.

Jak mówił były premier, szef MSZ i marszałek Sejmu, po zmianie władzy przyjdzie czas na naprawienie tego, co zniszczono w czasie rządów Prawa i Sprawiedliwości. Ale to nie koniec. Bo obecnie rządzący powinni zostać za swe działania rozliczeni.

-  Jedną z najważniejszych lekcji, jakie powinniśmy wyciągnąć, że zasady państwa praworządnego muszą być traktowane niezwykle serio. Nie może dojść do takiej sytuacji, jaka miała miejsce w 2015 roku, kiedy Kaczyński i Ziobro nie zostali postawienie przed Trybunałem Stanu. Bo części posłowi większości rządzącej nie chciało się przyjść na głosowanie - przypomniał Cimoszewicz.

W głosowaniu w 2015 roku zabrakło, przypomnijmy, pięciu głosów.

Koszary

Gościa TOK FM oburzyło to, że policja - podczas ubiegłotygodniowej manifestacji przed Pałacem Prezydenckim - użyła gazu łzawiącego. Jak stwierdził, w wielu krajach użycie gazu wobec "obywateli, którzy bronią praworządności" byłoby uznane za skandal.

A w Polsce - w Poranku Radia TOK FM - szef prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego Paweł Soloch uznał, że "to taka historia śmieszna".

- Obserwuje w wypowiedziach i komentarzach wielu polityków PiS, w tym także pana Kaczyńskiego, coś, co jest sygnałem, że działania wobec tych, którym się coś nie podoba, zostaną zaostrzone.  Stąd tego typu - bagatelizujące - wypowiedzi takich czynowników - skomentował Włodzimierz Cimoszewicz.

Jak podkreślił, w wielu krajach mamy do czynienia z brutalną walką polityczną, czy wyraźnymi podziałami, ale Polska negatywnie się na ich tle wyróżnia. -  Tam jednak broni się pewnych miejsc, takich jak parlament, który mimo, że upartyjniony, to stara się przestrzegać pewnych standardów; zachować obiektywizm. Także w przypadku spraw niewygodnych dla rządzących. Ale w przypadku naszego parlamentu, niestety, nie jest to instytucja,która służyłaby poszukiwaniu prawdy - ocenił.

Cimoszewicz przyznał, że z przykrością patrzy na to, co dzieje się w Sejmie, którym rządzi Marek Kuchciński. - Jest mi wstyd trochę, bo ja też byłem marszałkiem Sejmu. Jak patrzę na to, co się dzieje, to wieje zgrozą. To już nie jest parlament. To są koszary zarządzane przez kaprala - podsumował. 

- To jesteśmy w tylnej części ciała i zaczynamy się w niej urządzać? - zapytała Karolina Lewicka.

- Nie wiem, czy już się zaczynamy urządzać... Chociaż są pewne sygnały. Dla mnie takim przykrym sygnałem jest to, że znalazło się prawie 200 kandydatów do Sądu Najwyższego. Niektórzy więc rzeczywiście zaczynają się urządzać - odpowiedział Włodzimierz Cimoszewicz.

Czytaj też: "Prawa ręka" Julii Przyłębskiej szykuje się do SN. Siemoniak: To ktoś od brudnej roboty>>>

W czasie programu poruszonych zostało więcej wątków. Posłuchaj!

  • o opozycji, która "jest na wakacjach, leży na plaży"
  • podwyżkach, przeciwko którym nikt nie protestuje
  • wypowiedziach Kornela Morawieckiego na temat Rosji
Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM