"To stan wyższej konieczności". Sędzia Gąciarek tłumaczy, dlaczego kandyduje do Sądu Najwyższego

Piotr Gąciarek, członek stowarzyszenia Iustitia, kandyduje do SN. - Nie jest to komfortowa sytuacja, ale ratowanie SN przed politykami, którzy chcą go zdewastować, jest priorytetem - wyjaśniał gość TOK FM.

Piotr Gąciarek, sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie, członek Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia, zgłosił swoją kandydaturę na sędziego Sądu Najwyższego. Wraz z nim zgłosiło się jeszcze prawie 200 osób. 

Gość TOK FM podkreśla, że nie czuje "więzi, solidarności ani wspólnoty myśli z innymi osobami, które kandydują". - Bo większość z nich chce wykorzystać sytuację, która wytworzyła się na podstawie wątpliwej konstytucyjnie ustawy, aby objąć stanowiska w SN - ocenił.

- Ja kandyduję, bo jako obywatel i sędzia, chcę doprowadzić do kontroli ustawy o SN przez Naczelny Sąd Administracyjny. Czy ona w ogóle jest zgodna z Konstytucją RP? Czy organ podający się za KRS, nią rzeczywiście jest? I czy ten konkurs [na stanowiska w SN] jest ważny? - wyliczał sędzia oraz dodał: - Mam prawo żądać, żeby NSA się nad tym pochylił i mam prawo domagać się, aby zadał takie pytania Trybunałowi Sprawiedliwości Unii Europejskiej. 

Wyjaśnijmy, przepisy dotyczące obsady stanowisk w SN przewidują, że kandydaci negatywnie zaopiniowani przez KRS, mogą odwoływać się do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Możliwość złożenia odwołania do sądu to podstawowa różnica między procedurą naboru do KRS i SN. Sędziowie z Iustitii nie kandydowali do Krajowej Rady Sądownictwa.

Czytaj też: Respektować sąd trzeba, ale tylko, jak nam pasuje? Rzecznik SN o stanowisku kancelarii prezydenta

Członek stowarzyszenia Iustitia zaznaczył, że jeżeli dzięki kandydowaniu stanie się stroną w postępowaniu przed NSA, wówczas uzyska narzędzia do walki o Sąd Najwyższy.

- To nie jest oczywiście komfortowa sytuacja - podkreślił sędzia Gąciarek, ale zaznaczył, że jest to "stan wyższej konieczności". - Ratowanie SN przed politykami, którzy chcą go zdewastować, jest absolutnym priorytetem - wyjaśniał gość Pawła Sulika.

"Marian Muszyński kandyduje do SN, aby stosować system represji"

Na opublikowanej przez KRS liście kandydatów do SN znalazły się również osoby mocno kontrowersyjne, m.in. Mariusz Muszyński. To tzw. sędzia-duble, zastępca kierującej Trybunałem Konstytucyjnym Julii Przyłębskiej.

Sędzia Muszyński chce zasiadać w Izbie Dyscyplinarnej SN.

Czytaj też: "Prawa ręka" Julii Przyłębskiej szykuje się do SN. Siemoniak: To ktoś od brudnej roboty>>>

Wg Piotra Gąciarka, to prawdopodobnie pierwszy przypadek w polskiej historii, "aby osoba zajmująca fotel sędziego, osoba która tylko nazywa się sędzią TK, chciała przejść do Sądu Najwyższego".

- Biorąc pod uwagę dorobek tego pana w TK i sposób zaprowadzenia tam porządków, to istnieją uzasadnione obawy, on idzie do SN po to, by zostać szefem Izby Dyscyplinarnej. I stosować zorganizowany system represji wobec sędziów, którzy nie zgadzają się na niszczenie niezależnego sądownictwa w Polsce - uważa gość TOK FM.

Kandydatami do SN są również prokuratorzy. Przypomnijmy, że umożliwiły im to zmiany w przepisach przeforsowane przez PiS

- Niektórzy z nich swoją czasami bardzo szybką i zawrotną karierę zawdzięczają ministrowi Zbigniewowi Ziobrze. Jeśli trafią do Izby Dyscyplinarnej, to będzie to bardzo niepokojące - mówił sędzia Gąciarek.

Czytaj też: SN kontratakuje: Chce opinii unijnego Trybunału Sprawiedliwości. Wstrzymano wysyłanie sędziów na emeryturę

- Czy są na liście jakieś pozytywne kandydatury? - dopytywał prowadzący Paweł Sulik.  

- Nie znam wszystkich osób. Ale jeżeli nawet bardzo dobry kandydat startuje w niekonstytucyjnej procedurze, to nie będziemy mogli się cieszyć, jeśli on znajdzie się w tym sądzie - odpowiedział sędzia.

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj!

  • na co nadzieję daje zapytanie Sądu Najwyższego złożone do TSUE; 
  • czy sędziowie powinni uczestniczyć w debacie publicznej;
  • co się stanie na linii Kancelaria Prezydenta-Sąd Najwyższy.

DOSTĘP PREMIUM