Sąd już raz zdelegalizował ONR. Dlaczego skończyło się na Brzegu? "Brakuje woli politycznej"

- ONR w swoich praktykach łamie konstytucję, a mimo to istnieje bez przeszkód - mówiła w TOK FM o działalności Obozu Radykalno-Narodowego Anna Tatar ze stowarzyszenia "Nigdy więcej".

Obóz Narodowo-Radykalny od 2001 roku pojawia się na łamach "Brunatnej Księgi". To właśnie w niej zbierane są przejawy rasizmu i ksenofobii. - Wśród zdarzeń, do których doszło z udziałem członków ONR, można wymieć: propagowanie faszyzmu, organizowanie ksenofobicznych manifestacji, zakłócanie marszy równości, nawoływanie do nienawiści w internecie, zakłócanie spotkań np. z Anną Grodzką czy Sylwią Chutnik, oraz antysemickie wystąpienia podczas manifestacji - wymieniała w TOK FM Anna Tatar ze stowarzyszenia "Nigdy więcej", które prowadzi księgę.

- Na pewno jest to organizacja bliska faszyzmowi. W "księdze" ONR jest opisywane obficie - podsumowała gościni Pierwszego Śniadania w TOK-u. 

W Polsce, zgodnie z art. 13 Konstytucji RP, zakazane jest istnienie partii i ugrupowań, które odwołują się do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu czy komunizmu, oraz takich, których program lub działalność zakłada lub dopuszcza nienawiść rasową i narodowościową. 

- A takich zdarzeń z udziałem ONR na przestrzeni lat było wiele. Ta organizacja w swoich praktykach i działaniach łamie przepisy polskiej konstytucji, a mimo to istnieje bez przeszkód - mówiła Anna Tatar. 

Czytaj też: Paweł Rabiej o postawie ONR: Jeszcze chwila i założą gestapowskie mundury

Według gościni Michała Janczury, działania ONR można scharakteryzować jednym hasłem: "Polska dla Polaków". - Jest to hasło skrajnie nacjonalistyczne, uważane także za neofaszystowskie. Dzisiaj oni (ONR - przyp. red.) chodzą po ulicach i wykrzykują "śmierć wrogom ojczyzny". A za wrogów ojczyzny uznają po prostu ludzi, którzy myślą inaczej niż oni. Trudno sobie wyobrazić bardziej radykalny okrzyk - tłumaczyła specjalistka. 

ONR łamie konstytucję, ale istnieje nadal?

Anna Tatar zaznaczyła, że ONR już raz został w Polsce zdelegalizowany - w 2009 roku. - Chodziło o oddział w Brzegu. Delegalizacji dokonał sąd w Opolu, odwołując się do tego, że organizacja ta propagowała faszyzm, za co zostało skazanych kilkoro jego członków - tłumaczyła gościni TOK FM.

Chodziło tu o dwa wyroki sądu, z których jeden dotyczył ponad 20 osób biorących udział w uroczystościach państwowych w Górze św. Anny w 2005 roku. Wznoszone były wówczas okrzyki: "Znajdzie się kij na żydowski ryj", "Niemcy won z opolskich stron", "Żydzi z Polski precz". Drugi zaś miał związek z wydarzeniami z lat 2006 i 2007, kiedy to członkowie ONR hajlowali przed pomnikiem Powstańców Śląskich.

Anna Tatar pytana przez prowadzącego rozmowę Michała Janczurę, dlaczego, jej zdaniem, nie doszło do tego wobec całej organizacji, odpowiedziała:

Temat delegalizacji ONR powraca zawsze wtedy, kiedy coś się dzieje. Kiedy dzieje się coś, co jest szeroko komentowane przez media, a potem nagle jest cicho

- mówiła specjalistka i dodała:

- Mam wrażenie, że brakuje woli, przede wszystkim politycznej. Nie jest to bowiem problem nowy. Mamy z nim do czynienia od kilkunastu lat. 

- Brakuje woli czy jest przyzwolenie? - pytał Michał Janczura. 

- Na pewno miewamy do czynienia z sytuacjami, kiedy czyny, których dopuszczają się ci ludzie, są bagatelizowane, a nawet pojawiają się próby ich wytłumaczenia czy usprawiedliwienia przez czołowych polityków - stwierdziła ekspertka.

Zaznaczyła również, że w ostatnich kilku latach członkowie ONR "nabrali niesłychanej pewności siebie np. w głoszeniu publicznie nienawistnych haseł. Dzieje się tak,  ponieważ przynajmniej część z nich nie spotyka się z żadną reakcją ze strony instytucji państwa - podkreśliła Anna Tatar.

Przypomnijmy, że 1 sierpnia, marsz zorganizowany przez ONR został rozwiązany przez władze stolicy, które argumentowały, że jego uczestnicy niosą transparenty propagujące ustrój totalitarny. Również we Wrocławiu ratusz postanowił przerwać wiec Jacka Międlara, nacjonalistycznego działacza, byłego księdza.

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj!

Paweł Rabiej o manifestacji ONR: To przypominało marsz NSDAP

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM