Kamila Gasiuk-Pihowicz: Dyscyplinarki dla adwokatów idących do SN? Słusznie

Mają pełną świadomość, że wchodzą w niekonstytucyjną procedurę, przed ciałem, które zostało obsadzone niekonstytucyjnie - tak Kamila Gasiuk-Pihowicz mówiła o kandydatach starających się o stanowisko sędziów SN.

Jeden z adwokatów zdecydował się zawnioskować o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec adwokatów, którzy kandydują na sędziów Sądu Najwyższego. Piotr Kraśko zapytał przewodniczącą klubu Nowoczesnej o jej zdanie na jej temat.

- Osoby, które kandydują do SN, ale nie po to, żeby weryfikować tę procedurę poprzez postępowania odwoławcze, to są osoby, które się będą zapisywały na czarnych kartach polskiej historii. Znajdą swoje miejsce obok sędziów stalinowskich, nie mam co do tego wątpliwości. Nad bezpieczeństwo prawne Polski i Polaków stawiają interes własny, apanaże - przekonywała Gasiuk-Pihowicz. Zwróciła uwagę, że najwięcej kandydatur wpłynęło do Izby Dyscyplinarnej, która ma orzekać w sprawach samych sędziów, a gdzie wynagrodzenia mają być o 40 proc. wyższe względem innych sędziów SN. 

Odnosząc się do samego wniosku o dyscyplinarki dla adwokatów kandydujących do SN, Kamila Gasiuk-Pihowicz stwierdziła, że jest to słuszny pomysł. - To są prawnicy, mają pełną świadomość tego, co robią. Mają pełną świadomość, że wchodzą w procedurę, która jest niekonstytucyjna, przed ciałem, które jest obsadzone w sposób niekonstytucyjny, przy złamaniu konstytucji - mam na myśli upolitycznioną Krajową Radę Sądownictwa - wyliczała. Zapowiadała też, że takie osoby powinny liczyć się z konsekwencjami.

- Wszystkie osoby, które będą wchodziły w taką procedurę nie po to, żeby przed innymi sądami sprawdzać, czy jest ona zgodna z konstytucją, będą musiały być z tego rozliczone - zapowiedziała. Podkreśliła, że będą one pobierały uposażenie, które nie jest im należne. A nienależne chociażby dlatego, że w ich powołaniu uczestniczyć będzie niekonstytucyjna KRS, a sam konkurs rozpisany został przez prezydenta bez niezbędnej kontrasygnaty premiera.

- Ta historia będzie się ciągnęła za tymi sędziami i każde ich orzeczenie będzie mogło być kwestionowane - zaznaczyła Gasiuk-Pihowicz.

Do prokuratury ws. zachowania policji

Piotr Kraśko pytał Kamilę Gasiuk-Pihowicz również o wniosek do prokuratury, jaki złożyła Nowoczesna, a który dotyczy działań policji w czasie protestów przed Sejmem z 22 lipca. Chodzi o zatrzymanie przez policję dwóch osób.

- Mamy taką sytuację, że młody chłopak rozmawia z policjantem i policjant mówi do niego: ludzie cię nie lubią, jeszcze się spotkamy, będzie to, co w Katowicach. A w Katowicach jeden z demonstrantów miał złamaną rękę - relacjonowała szefowa klubu Nowoczesnej, podkreślając, że sytuacje te zostały nagrane, a filmy pojawiły się w mediach. Widać na nich, jak ten właśnie człowiek jest w policyjnym kordonie wyciągany z tłumu i przeprowadzany na teren Sejmu. Tam policja zastosowała wobec niego środki przymusu bezpośredniego. Finalnie mężczyzna trafił do szpitala.

- Ja uważam, że takie sytuacje muszą być wyjaśnione do samego końca. Nawet, jeśli mamy świadomość, że na końcu będzie umorzenie, to ileś osób zostanie przesłuchanych, materiał będzie zebrany. I to będzie materiał, który będzie mógł posłużyć, jak przestanie rządzić PiS - wyjaśniała Gasiuk-Pihowicz.

Krytycznie wypowiedziała się o wykorzystywaniu policji, jak wskazała, w celach politycznych. - Jeżeli ktoś kształcił się do pracy w policji, nie powinien o 22 jechać z Warszawy w środek puszczy, żeby zatrzymać kobietę, która napisała "PZPR" na biurze człowieka, który do PZPR należał - argumentowała. Chodzi o sprawę Elżbiety Podleśnej, która na biurze Krzysztofa Czabańskiego napisała "PZPR", za co dostała zarzut propagowania ustroju totalitarnego.

SŁUCHAJ! Kim jest Elżbieta Podleśna?

Posłuchaj całej rozmowy! Piotr Kraśko pytał szefową klubu Nowoczesnej również:

  • co będzie się działo z Sądem Najwyższym do czasu odpowiedzi TSUE na jego pytania?
  • działania policji, m.in. wobec ludzi zakładających koszulki z napisem "Konstytucja" na pomnikach.
Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM