Syn Kory: Chciałbym, byście nigdy nie zapominali, że mama walczyła o najważniejsze rzeczy: wolność i tolerancję

Na Cmentarzu Wojskowym przy ul. Powązkowskiej w Warszawie odbył się pogrzeb Kory, czyli Olgi Sipowicz. Artystka zmarła 28 lipca, miała 67 lat.

- Znałem Korę 50 lat, razem dorastaliśmy. Zanim zaczęliśmy uprawiać muzykę, to już razem byliśmy. Było dosyć kolorowo. Byliśmy otoczeni hipisami, kolorowymi ludźmi - wspominał w TOK FM Milo Kurtis, jej przyjaciel i jeden z założycieli Maanamu.

- Myślała w abstrakcyjny, poetycki sposób. W kategoriach generalnych, czyli nie chodziło jej o szczegóły, drobiazgi. Chodziło jej przede wszystkim o idee. A do swojego życia wprowadziła idee hipisów - tak o Korze mówił na antenie Radia TOK FM Tomasz Raczek. Posłuchaj jego wspomnień:

- Właściwie to myśmy zaprzyjaźniały się trzy razy. Pierwszy raz, gdy byłam na pierwszym roku akademii, poznałyśmy się u mojego kolegi. Kora zrobiła na mnie fantastyczne wrażenie. Była na bosaka i miała jakieś siatki z jedzeniem. Była strasznie śmieszna, bardzo mi się spodobała - tak o Korze mówiła Hanna Bakuła, jej przyjaciółka.

Sama Kora w 2016 roku w rozmowie z Mikołajem Lizutem mówiła o tym, jak postrzega Polskę, bycie artystą oraz zmagania z chorobą.

Mąż wokalistki, Kamil Sipowicz, podczas pożegnania na warszawskich Powązkach wspominał, że była niezwykle silną osobą. 

- Kora przeszła piekło, ta choroba była czymś naprawdę niszczącym, ale nie słyszałem nigdy o kimś, kto miałby tak silną siłę życia. Ona była dla mnie kwintesencją życia. Była po prostu czystym życiem. Piorunującym życiem. W ostatnim okresie robiła po prostu wszystko, żeby pokazać, że jest - mówił na pogrzebie mąż Kory. 

Syn artystki, nie kryjąc emocji - łamiącym się głosem, prosił fanów Kory, żeby nigdy nie zapomnieli, o co walczyła. - Chciałbym, żebyście nigdy nie zapominali, że mama walczyła o najważniejsze rzeczy: wolność i tolerancję. Pamiętajcie, żeby wokół was było piękno, żeby tworzyć piękno. Tworzyć dobrą sztukę - mówił 42-letni Szymon Sipowicz.

Z kolei Wojciech Mann mówił, że Kora bez względu na czasy w jakich tworzyła była bardzo niezależną artystką.

- Przez cały czas Kora szła z podniesioną głową i z jasnymi poglądami. Wypowiadała się śmiało, nie patrząc na koniunktury, nie łasząc się do kolejnych sekretarzy, ministrów, dyrektorów, prezesów. Robiła swoje. Zawsze na swoim sztandarze miała napisane "wolność" - zaznaczył dziennikarz muzyczny.

Kora, czyli Olga Aleksandra Sipowicz, primo voto Jackowska, urodziła się 8 czerwca 1951 roku w Krakowie. Była wokalistką i autorką tekstów piosenek. W latach 1976-2008 była liderką zespołu Maanam. Zespół wylansował takie przeboje, jak "Boskie Buenos", "O! Nie rób tyle hałasu", "Kocham cię, kochanie moje", "To tylko tango" czy "Lucciola". Informację o jej śmierci podał jej mąż, Kamil Sipowicz. - Ostatni miesiąc był bardzo trudny. Na końcowej drodze towarzyszyła jej rodzina, przyjaciele i wiele oddanych osób. W tę długą walkę zaangażowanych było wiele najlepszych szpitali, lekarzy, pielęgniarek i opiekunów, za co im z całego serca dziękujemy - czytamy w oświadczeniu.

Ostatnie pożegnanie Kory

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM