Przez strajk w Ryanairze ucierpią tysiące pasażerów. Ekspert: Powinni dochodzić swoich praw

Przewoźnik powinien zadbać szczególnie o pasażerów, których o odwołanym locie poinformował w ostatniej chwili - przekonywał w TOK FM Mariusz Piotrowski z portalu Fly4free.pl.

50 tysięcy pasażerów w całej Europie musiało zmienić swoje plany z powodu trwającego dziś strajku pracowników linii lotniczych Ryanair.

W szczycie sezonu wakacyjnego protestują załogi z Niemiec, Belgii, Holandii, Irlandii i Szwecji. A to oznacza odwołanie około 400 lotów - w tym 24 do i z polskich lotnisk.

Czytaj też: Kiedy należy się odszkodowanie za odwołany lot?

Ryanair zapewnia, że wszystkich pasażerów poinformował wcześniej o utrudnieniach - ale jak podkreślał w TOK FM Mariusz Piotrowski z portalu Fly4free.pl, czasu na zmianę planów nie było dużo. - O części odwołanych lotów poinformowano dwa dni temu - zauważył.

Mariusz Piotrowski przypominał, że w takich sytuacjach prawo staje po stronie pasażerów. - Przewoźnik powinien się nami zająć, znaleźć nam jakiś alternatywny lot, samolot nawet innych linii lotniczych. Należy swoich praw dociekać u przewoźnika, tak aby nasze plany zostały jak najmniej zmienione - przekonywał. 

Załogi Ryanaira strajkują, bo domagają się lepszych warunków pracy. Chodzi nie tylko o podwyżki, ale też o zatrudnianie na etatach i bardziej przejrzyste warunki awansów.

Będą tysiące odszkodowań

Linie lotnicze mają świadomość, że zamieszanie z lotami będzie słono kosztowało. Prezes firmy Michael O'Leary przyznał, że w związku ze spodziewanymi wnioskami o rekompensaty, przewoźnik rezerwuje na ten cel 20 milionów euro.

Czytaj więcej: Jakie prawa mają pasażerowie?

DOSTĘP PREMIUM