Rok po nawałnicy. "Została wielka blizna". Sołtys Rytla o solidarności i podziękowaniu za pomoc

- Tym razem to my innym chcieliśmy pomóc. Przez kilka godzin zebraliśmy ponad 25 litrów krwi - mówił w rozmowie z TOK FM sołtys Rytla. Rok po nawałnicy, która spustoszyła region, mieszkańcy dziękowali za pomoc i pomagali.

W wyniku nawałnicy, która rozszalała się 11 sierpnia 2017 roku nad częścią Wielkopolski  i Borami Tucholskimi, zginęło 6 osób, a 62 zostały ranne. Żywioł zniszczył i uszkodził tysiące domów i budynków gospodarczych, powalił ogromne połacie lasu.

W rok po kataklizmie we wsi Rytel, która znalazła się przed rokiem w epicentrum wydarzeń, mieszkańcy zorganizowali rocznicowe spotkanie, imprezę pod hasłem "Pokonaj nawałnicę".

- Tym razem to my innym chcieliśmy pomóc. Przez kilka godzin zebraliśmy ponad 25 litrów krwi, cały czas do krwiobusu była kolejka. Zarejestrowaliśmy też dawców szpiku. Jesteśmy bardzo szczęśliwi - mówił w TOK FM sołtys Łukasz Ossowski.

Jak podkreślił w rozmowie z Przemysławem Iwańczykiem, mieszkańcy "czują potrzebę pomagania".  - Chcą oddać to, co otrzymali - stwierdził.

Bo to dzięki bezinteresownej pomocy wielkiej rzeszy ludzi, z całego kraju, udało się zbudować nowe domy, budynki gospodarcze, usunąć zwalone drzewa z dróg.

Najważniejsza lekcja

Jak zmienili się przez ten rok mieszkańcy Rytla i okolicznych miejscowości?

- Sami sobie zadajemy pytanie... Na pewno mamy dużo więcej pokory wobec natury. Kiedy podczas naszej wczorajszej imprezy pojawiała się nagle wielka chmura i zaczął padać deszcz z gradem - powiedziałem: znowu musimy nawałnice pokonać. I daliśmy radę, bo byliśmy razem. Nie kłócimy się, bo to nie ma sensu, nie dzielmy się. Oczywiście możemy się różnić poglądami politycznymi, religijnymi i innymi, ale wiemy, że w tych najważniejszych sytuacjach, trzeba być razem. Solidarność międzyludzka powoduje, że wiele problemów i kłopotów jesteśmy w stanie przezwyciężyć - mówił sołtys.

Łukasz Ossowski nie ma wątpliwości, że to właśnie solidarność i oddolne działania doprowadziły do tego, że dziś mieszkańcy zniszczonych terenów są "w zupełnie innym miejscu".

Blizna pozostała. Ale zapraszamy

Gość TOK FM podkreślił, że dziś dzięki solidarności właśnie, praktycznie rozwiązano problem związany ze zniszczonymi budynkami, domami czy samochodami. Ale to nie oznacza, że mieszkańcy nie mają powodów do zmartwień.

- Natomiast teraz musimy się zmierzyć z większym problemem. Na razie turystyka odradza się bardzo powoli - powiedział sołtys. A w Borach Tucholskich wiele osób żyło właśnie z turystyki. - Tak naprawdę 12 sierpnia 2017 roku, kiedy przeszedł kataklizm nad naszym regionem, nad tym pięknym miejscem, u nas umarła agroturystyka. Wiatrołomy - setki tysięcy drzew - zasypały Brdę i Wielki Kanał Brdy. Tutaj praktycznie życie i turystyka kajakowa umarły - mówił Łukasz Ossowski w rozmowie z Przemysławem Iwańczykiem.

Czytaj też: Pomorze rok po niszczycielskiej nawałnicy. "Nie brak nam już cegieł. Dziś potrzebujemy turystów">>>

Sołtys Rytla zaprasza turystów, choć jak stwierdził, jest tam "wielka blizna w postaci braku lasu", zniszczonego przez nawałnicę. Przypomnijmy, jak wyliczyły Lasy Państwowe, obszar zniszczeń po ubiegłorocznym kataklizmie,  jest półtora raza większy od powierzchni Warszawy

Czytaj też: "Gdyby nie osoby prywatne, byłoby źle. Pomoc państwowa zawiodła". Święta w Borach Tucholskich>>>

DOSTĘP PREMIUM